Były burmistrz Manchesteru. Były burmistrz Manchesteru Andy Burnham został oficjalnym kandydatem na lidera Partii Pracy, a w praktyce także na nowego brytyjskiego premiera. Partia poinformowała, że polityk zebrał wymaganą liczbę podpisów. Brakuje mu jednego, by do wyścigu nie mógł wejść żaden inny gracz. Proces oficjalnego zgłaszania kandydatów ruszył w czwartek rano. Zgodnie z zasadami Partii Pracy każdy pretendent musi uzyskać nominacje od 20 proc. członków klubu parlamentarnego, czyli 81 posłów. Andy Burnham pokonał ten próg już pierwszego dnia, zdobywając 322 podpisy.Oznacza to, że jeśli Burnhama poprze jeszcze tylko jedna osoba, to na polu bitwy zostanie on sam. Arytmetycznie będzie bowiem niemożliwe, by próg 81 głosów przekroczył inny kandydat. Klub parlamentarny laburzystów liczy 403 osoby.Poparcie dla Burnhama wyrazili między innymi: minister finansów Rachel Reeves, były szef ugrupowania Ed Miliband, szef komisji obrony w Izbie Gmin Tanmanjeet Singh Dhesi, a także Rosena Allin-Khan, brytyjsko-polska posłanka.Kiedy zostanie wybrany nowy lider Partii PracyProces nominacji zakończyć ma się 16 lipca. Jeśli Burnham nie będzie miał kontrkandydata, to według kalendarza wyborczego na nadzwyczajnej konferencji 17 lipca zostanie zatwierdzony jako lider ugrupowania. Z kolei 20 lipca, po audiencji u króla Karola III, nowy szef laburzystów stałby się premieremPotencjalny lider musi też mieć poparcie przynajmniej trzech organizacji stowarzyszonych z Partią Pracy, np. związków zawodowych. W przypadku Burnhama większość komentatorów uważa jednak ten drugi warunek za formalność. Poparcie dla byłego burmistrza Manchesteru zadeklarował związek „Unite”.Żaden z polityków Partii Pracy nie zgłosił chęci stawienia czoła Burnhamowi. Gdyby jednak tak się stało, uruchomiłoby to głosowanie wśród członków partii i stowarzyszonych organizacji, a lider wyłoniony zostałby pod koniec sierpnia.Zobacz także: Spekulacje się potwierdziły. Brytyjski premier podaje się do dymisjiKeir Starmer rezygnuje22 czerwca rezygnację ze stanowiska ogłosił premier Keir Starmer. To efekt m.in. złych sondaży, wyników wyborów lokalnych w Anglii i wyborów do parlamentów w Szkocji i Walii oraz rosnącego niezadowolenia w partii.Trzy dni wcześniej Andy Burnham wywalczył mandat do Izby Gmin w wyborach uzupełniających w Makerfield. Tym samym spełnił wymóg regulaminu Partii Pracy, która od bycia posłem uzależnia możliwość ubiegania się o stanowisko lidera ugrupowania.Burnham chciał już szefować ugrupowaniu dwa razy: w latach 2010 i 2015. Wtedy wyścig wygrali jednak odpowiednio: Ed Miliband i Jeremy Corbyn.Zobacz też: Keir Starmer szuka już kolejnego zajęcia. Fucha w strukturach NATO