Żadna stocznia się nie zgłosiła. „Dar Młodzieży” od 45 lat przemierza morza i oceany, szkoląc marynarzy. Został zbudowany w Stoczni Gdańskiej według projektu przygotowanego przez inż. Zygmunta Chorenia. – Dla żaglowców, o które się dba i troszczy, ten okres jest dużo dłuższy, wiec „Dar Młodzieży” mógłby jeszcze pływać – ocenił twórca słynnej jednostki.Armator, Uniwersytet Morski w Gdyni i rząd uznali, że wobec rosnących kosztów żaglowca należy zbudować jego następcę. Uczelnia rozpisała przetarg, stocznie dostały dwa miesiące na złożenie oferta tymczasem, ale chętnych na zdobycie kontraktu nie ma. W planach jest kolejny przetarg, ale termin nie został wyznaczony.– Zobaczymy, co można poprawić w zapisach przetargowych. Myślę, że stoczniom głównie chodziło o terminy, które są dosyć ostre – ocenił w rozmowie z Radiem Gdańsk. prof. dr hab. inż. kpt. ż.w. Adam Weintrit, rektor Uniwersytetu Morskiego w Gdyni.Nowy „Dar Młodzieży” miał popłynąć za 2 lataHarmonogram zakładał, że umowa miała być podpisana jeszcze w tym roku, wodowanie kadłuba – w przyszłym, zaś oddanie statku do użytku – za dwa lata. – Fakt, że stocznie nie przystąpiły do przetargu, wynika prawdopodobnie z możliwości produkcyjnych stoczni, które mają w tej chwili pełne portfele – dowodził prof. Marek Grzybowski, ekspert ds. gospodarki morskiej.Reporterzy TVP3 zwrócili uwagę, że pełne portfele to jedno, ale przedstawiciele branży okrętowej w nieoficjalnych rozmowach podnoszą jeszcze jeden powód rezygnacji z przystąpienia do przetargu – wyśrubowane warunki techniczne.Czytaj także: Powstanie następca „Daru Młodzieży” i statek badawczy dla uczelni morskich