Czas na imię dla źrebaka. To wydarzenie, które daje nadzieję na przyszłość jednego z najbardziej niezwykłych gatunków świata. W warszawskim ZOO przyszedł na świat koń Przewalskiego – zwierzę, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu uznawano za wymarłe na wolności. Opiekunowie nie kryją radości i zapraszają internautów do udziału w wyborze imienia dla źrebaka. Narodziny samca to nie tylko powód do świętowania dla warszawskiego ogrodu zoologicznego, ale także kolejny sukces światowego programu ochrony koni Przewalskiego.Jeszcze w latach 60. XX wieku na całym świecie żyło zaledwie 12 przedstawicieli tego gatunku – wszystkie w ogrodach zoologicznych. To właśnie dzięki międzynarodowej współpracy hodowców i wieloletnim programom ochrony udało się odbudować populację.Dziś konie Przewalskiego ponownie żyją na wolności. Można je spotkać m.in. w parkach narodowych Mongolii, Chin i Kazachstanu, a także w rezerwacie Askania Nowa oraz w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia w Ukrainie. Łącznie ich populację szacuje się na około 2,5 tys. osobników.Czytaj także: Rosjanie nie odpuszczają nawet zwierzętom. Ponownie zaatakowali zooJego narodziny to „mały, wielki cud”Warszawskie ZOO podkreśla, że każde kolejne narodziny mają ogromne znaczenie dla przyszłości gatunku.– Dzięki międzynarodowej współpracy i skoordynowanym działaniom hodowlanym ten wyjątkowy gatunek dostał drugą szansę. Każde narodziny to kolejny krok w jego ocaleniu i dziś świętujemy ten mały, wielki cud – napisali pracownicy ogrodu.Czytaj także: Kiedy zrobi się ciepło? Kolejna fala upałów nadchodziRuszył konkurs na imię dla źrebakaPrzy okazji ogłoszono konkurs na imię dla źrebaka. Propozycje można zgłaszać w komentarzach pod wpisem warszawskiego ZOO do 14 lipca. Tegoroczne młode otrzymują imiona rozpoczynające się na literę „S”.Koń, który wrócił z granicy wyginięciaKoń Przewalskiego jest uznawany za jednego z ostatnich przedstawicieli dzikich koni na świecie. Choć jego klasyfikacja naukowa od lat budzi dyskusje, obecnie najczęściej uznawany jest za podgatunek tarpana dzikiego.Ma krępą sylwetkę, krótką szyję i nogi, przez co przypomina dużego kuca. Dorasta do 2,2-2,8 metra długości i waży od 200 do 300 kilogramów. Nadal pozostaje gatunkiem zagrożonym wyginięciem.Cud natury w CzarnobyluJednym z najbardziej niezwykłych rozdziałów historii koni Przewalskiego jest ich życie w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia. Zwierzęta sprowadzono tam w 1998 roku, a pozbawione obecności człowieka tereny okazały się dla nich doskonałym schronieniem.Obecnie żyje tam od 120 do 150 osobników. Naukowcy nie bez powodu mówią o „małym cudzie” – konie nie tylko przetrwały, ale także swobodnie się rozmnażają, pokazując, jak niezwykłą zdolność do odradzania ma natura, jeśli tylko da się jej szansę.Czytaj także: Afera w Szpitalu Południowym. CBA weszło do warszawskiego ratusza