Od rana zabezpieczają dokumenty w kilku miejscach. Funkcjonariusze CBA wkroczyli do Szpitala Południowego w Warszawie i kilku stołecznych urzędów. To skutek sprawy koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Po wybuchu afery wokół Dawida Kacprzyka okazało się, że w placówce mogło dojść do wielu innych nieprawidłowości. „Dzisiaj od rana na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie agenci CBA prowadzą czynności w ramach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym. Funkcjonariusze zabezpieczają dokumenty w Urzędzie m. st. Warszawy, w Urzędzie Dzielnicy Ursus i w szpitalu” – poinformował na platformie X Jacek Dobrzyński, rzecznik Ministra Koorrdynatora Służb Specjalnych.Jak dodał Dobrzyński, zabezpieczone dokumenty „będą szczegółowo analizowane i weryfikowane”. Rzecznik zaznaczył, że nie może ujawnić żadnych dodatkowych szczegółów. Afera w Szpitalu Południowym. Od zarobków koordynatora SOR-u do podejrzeń nieprawidłowości w prosektoriumWedług doniesień medialnych szef prosektorium Szpitala Południowego miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. Miało też tam dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Kierujący prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym — zwłoki.Wcześniej ukazały się publikacje dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, który jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.W związku z aferą prokuratura przesłuchała już Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego. – Po przesłuchaniu widzimy konieczność dodatkowego zabezpieczenia dokumentacji medycznej i organizacyjnej z Warszawskiego Szpitala Południowego – mówił po rozmowie lekarza-sygnalisty ze śledczymi rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba.CZYTAJ TEŻ: Kacprzyk pracował jeszcze w innym województwie. Szpital potwierdza