Co najmniej 15 ofiar. Na dożywotnie pozbawienie wolności skazał sąd w Berlinie lekarza, który zabił co najmniej 15 pacjentów. Medyk pracował w opiece paliatywnej. Pod koniec procesu 41-latek przyznał się do części zabójstw. Sprawa wyszła na jaw w lipcu 2024 roku, gdy jedna ze współpracownic lekarza zwróciła uwagę na podejrzanie dużą liczbę zgonów jego pacjentów, którym często towarzyszyły pożary mieszkań. Kobieta powiadomiła policję, a śledczy początkowo powiązali medyka z czterema zabójstwami. W miarę postępu dochodzenia liczba zarzutów systematycznie rosła.Sąd orzekł najwyższy możliwy wymiar kary i stwierdził szczególnie ciężką winę sprawcy. Oznacza to, że nie będzie on mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po 15 latach odbywania kary.Lekarz przyznał się do zabójstwNa wyrok nie wpłynęło niespodziewane przyznanie się lekarza do 12 z 15 zabójstw opisanych w akcie oskarżenia. Dodatkowo sąd orzekł wobec niego dożywotni zakaz wykonywania zawodu.Równolegle z procesem prokuratura prowadzi kolejne postępowanie. Śledczy analizują ponad 70 podejrzanych zgonów pacjentów. W toku śledztwa przeprowadzono już kilkanaście ekshumacji, aby zweryfikować przyczyny śmierci. Niewykluczone są kolejne.Zabijał i zacierał śladyOfiarami lekarza byli ciężko chorzy ludzie, którzy – według ustaleń śledczych – mogli żyć jeszcze miesiące, a nawet lata. Podczas wizyt domowych medyk podawał im śmiercionośną mieszankę leków. Na jego sumieniu są zarówno osoby po 90. roku życia, ale też 25-letnia kobieta.Mężczyzna działał przez blisko trzy lata – do lipca 2024 roku. W części przypadków próbował zatrzeć ślady, podpalając mieszkania ofiar.Podczas procesu przesłuchano ponad 200 świadków. Pacjenci, ich bliscy i współpracownicy opisywali oskarżonego jako człowieka empatycznego i zaangażowanego w opiekę nad chorymi. Prywatnie 41-latek jest żonaty i ma syna.Lekarz odmówił rozmowy z biegłym psychiatrą. Ekspert sporządził opinię na podstawie obserwacji jego zachowania podczas rozpraw oraz zeznań świadków i uznał, że oskarżony był w pełni poczytalny oraz ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny.Obrońcy medyka przekonywali, że jego główną motywacją było skrócenie cierpienia pacjentów.Czytaj także: Zdradziły go plamy w aucie. Podejrzany o zabójstwo zatrzymany na granicy