Mniej zakazów, więcej pieniędzy i technologii. Komisja Europejska odchodzi od narracji, zgodnie z którą hodowla zwierząt jest przede wszystkim problemem dla klimatu. W nowej strategii uznaje ten sektor za element bezpieczeństwa żywnościowego i geopolitycznego, stawiając na inwestycje oraz zachęty zamiast kolejnych ograniczeń. Komisja Europejska zaprezentowała nową strategię dla sektora hodowlanego, która oznacza wyraźną zmianę podejścia do rolnictwa. Zamiast koncentrować się na ograniczaniu liczby zwierząt w imię ochrony klimatu, Bruksela chce wspierać hodowców, traktując produkcję zwierzęcą jako element bezpieczeństwa żywnościowego, gospodarczego, a nawet geopolitycznego.Komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen podkreślił, że europejskie rolnictwo pozostaje „historią sukcesu”, zapewniając około 7 mln miejsc pracy i generując rocznie 400 mld euro wartości dodanej. Eksport produktów rolnych przewyższa import o około 37 mld euro.Jednocześnie ostrzegł, że sektor znalazł się w trudnym położeniu. – Liczba zwierząt gospodarskich spada. Opuszczone grunty rolne, zwłaszcza na wschodnich granicach Unii Europejskiej, stają się problemem z punktu widzenia bezpieczeństwa – powiedział Hansen.Czytaj także: Rosjanie na budowie strategicznej inwestycji Orlenu? ABW reaguje na alarmOd redukcji stad do ich ochronyJeszcze kilka lat temu debata w Europie wyglądała zupełnie inaczej. W Holandii wyroki sądowe dotyczące zanieczyszczenia środowiska związkami azotu skłoniły rząd do przygotowania programu wykupu gospodarstw. Początkowo rozważano zmniejszenie pogłowia zwierząt nawet o jedną trzecią. W Irlandii ujawniony dokument rządowy przewidywał możliwość wybicia około 200 tys. krów, aby zrealizować cele klimatyczne.Dla wielu rolników przepisy dotyczące emisji azotu, metanu oraz ograniczenia stosowania pestycydów zaczęły tworzyć obraz skoordynowanego ataku na tradycyjne rolnictwo. Krowa stała się symbolem sporu o Zielony Ład.Punktem zwrotnym okazały się protesty rolników w latach 2024–2025. Demonstracje, podczas których traktory blokowały europejskie stolice, osłabiły polityczne poparcie dla części założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Komisja Europejska zaczęła wycofywać się z najbardziej kontrowersyjnych propozycji i zapowiedziała, że większy nacisk położy na zachęty finansowe niż na nowe obowiązki. Nowa strategia jest konsekwencją tej zmiany.Metan pozostaje kością niezgodyJednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów dokumentu jest podejście do emisji metanu, który odpowiada za znaczną część emisji gazów cieplarnianych pochodzących z hodowli. Metan zatrzymuje znacznie więcej ciepła niż dwutlenek węgla, ale pozostaje w atmosferze zdecydowanie krócej – około dekady, podczas gdy CO₂ oddziałuje przez setki lat. Środowiska reprezentujące producentów mleka i wołowiny od lat przekonują, że utrzymywanie stałego pogłowia zwierząt nie prowadzi do takiego wzrostu temperatury, jak sugerują obecnie stosowane metody liczenia emisji. Takie stanowisko promują m.in. Irlandia i Nowa Zelandia.Komisja Europejska proponuje, aby większy nacisk położyć na dokładniejsze pomiary emisji na poziomie gospodarstw. Dzięki temu rolnicy stosujący dodatki paszowe ograniczające emisję metanu lub hodujący zwierzęta emitujące mniej gazów mogliby być odpowiednio wynagradzani. Strategia odwołuje się także do koncepcji tzw. metanu biogenicznego, zgodnie z którą metan pochodzący z układu pokarmowego zwierząt jest elementem naturalnego obiegu węgla, a nie emisją wynikającą ze spalania paliw kopalnych.Komisja podkreśla, że chodzi o bardziej precyzyjne liczenie emisji, a nie ich sztuczne zaniżanie.Czytaj także: Bezpieczeństwo i polityka zagraniczna. Spotkanie marszałków z dyplomatamiEkolodzy: to niebezpieczne podejścieZ takim stanowiskiem nie zgadzają się organizacje ekologiczne. Ponad 30 organizacji, w tym Greenpeace oraz Europejskie Biuro Ochrony Środowiska, wystosowało do komisarza Hansena list, w którym sprzeciwiają się rozwiązaniom – ich zdaniem – umniejszającym wpływ hodowli zwierząt na klimat.Dyrektor ds. polityki rolnej Greenpeace UE Marco Contiero ocenił, że Komisja zmierza do przyjęcia sposobu liczenia emisji promowanego przez Irlandię i Nową Zelandię, co pozwoli uniknąć głębszych zmian w sektorze hodowlanym. Jego zdaniem takie podejście jest próbą odsunięcia koniecznych reform.Zamiast zakazów – pieniądze i inwestycjeKomisja zakłada, że spadek znaczenia sektora hodowlanego można odwrócić dzięki inwestycjom i nowym technologiom, a nie kolejnym regulacjom. Według strategii sektor potrzebuje około 18 mld euro inwestycji, których sam nie jest w stanie sfinansować. Zdaniem Komisji nakładanie nowych obowiązków mogłoby jeszcze bardziej osłabić branżę zmagającą się z niską rentownością oraz starzeniem się właścicieli gospodarstw.Pozytywnie dokument oceniły organizacje reprezentujące rolników.Think tank Farm Europe uznał strategię za początek odbudowy sektora po latach – jak określono – negatywnego przekazu płynącego z Brukseli. Największa organizacja rolnicza w UE, Copa-Cogeca, stwierdziła z kolei, że dokument kończy przedstawianie hodowców jako głównych winowajców problemów klimatycznych.Czytaj także: Jest nieźle, ale nie idealnie. CKE ogłosiła wyniki tegorocznych maturNaukowcy wskazują na inne rozwiązaniaInnego zdania są jednak doradcy klimatyczni Komisji Europejskiej. Europejska Naukowa Rada Doradcza ds. Zmian Klimatu wskazała w marcu, że same innowacje technologiczne nie wystarczą do osiągnięcia celów klimatycznych.Eksperci rekomendowali ograniczenie liczby zwierząt gospodarskich, promowanie diety bogatszej w produkty roślinne, opodatkowanie emisji z rolnictwa oraz ograniczenie wsparcia dla najbardziej emisyjnych form produkcji.Żadnego z tych rozwiązań nowa strategia jednak nie przewiduje.Komisja: nie narzucamy dietyDokument nie zakłada również ograniczania spożycia mięsa i nabiału.Komisja chce raczej promować europejskie produkty poprzez zamówienia publiczne, programy żywienia w szkołach oraz kampanie promocyjne.– Nie narzucamy obywatelom diety. Dajemy im możliwość wyboru – podsumował komisarz Christophe Hansen.Czytaj także: Kilkadziesiąt ofiar osuwiska ziemi