Cezary Tomczyk gościem „Pytania Dnia”. Cezary Tomczyk w „Pytaniu dnia” w TVP Info ostro skomentował najnowsze doniesienia o możliwych patologiach w systemie ochrony zdrowia. Wiceminister obrony mówił o „dziurawym jak sito” systemie, który – jego zdaniem – wymaga głębokiej naprawy. W rozmowie pojawiły się także wątki bezpieczeństwa: obecności wojsk USA w Polsce, europejskiego centrum serwisowania pocisków PAC-3 oraz ujawnienia informacji o polskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy. Punktem wyjścia rozmowy była sprawa spółki, która – według doniesień medialnych – miała wystawiać szpitalom rachunki sięgające nawet 26 tys. zł za godzinę pracy lekarzy i 300 tys. zł za dzień zabiegowy. Mechanizm miał polegać na tym, że tańsze procedury ambulatoryjne rozliczano jako droższe procedury szpitalne. Sprawę badają CBA i Narodowy Fundusz Zdrowia.Tomczyk zastrzegł, że nie wolno wrzucać do jednego worka całego środowiska medycznego. – Na pewno warto oddzielić tych wszystkich ciężko pracujących lekarzy, pielęgniarki, ratowników, którzy na co dzień ratują życie ludzkie, widzieliśmy to szczególnie w czasie COVID-u, od tych, którzy na tym systemie chcą się paść – powiedział.Chwilę później użył jednak bardzo mocnych słów. – Jeżeli jest jakiś lekarz, który zarabia 26 tysięcy złotych za godzinę, jak dowiadujemy się, to jest były radny PiS-u, współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, może to przypadek, może nie, to wydaje się, że ten system jest dziurawy jak sito – stwierdził wiceszef MON.Według Tomczyka sprawa pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych nadużyć, ale konstrukcji całego systemu. – Cała ta historia pokazuje, że być może jest to bardzo dobry moment, żeby ten system po prostu raz na zawsze naprawić – mówił.Amerykańskie wojska w PolsceW dalszej części rozmowy pojawił się temat obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Prowadzący pytał Tomczyka o wypowiedzi Donalda Trumpa ze szczytu w Ankarze, gdzie amerykański prezydent miał mówić o możliwości wycofania żołnierzy USA z Europy. Wiceminister przekonywał, że dla Polski najważniejsze są oficjalne decyzje administracji amerykańskiej.– Najważniejsze są tutaj fakty, a fakty są takie, że mamy oficjalną taką informację ze strony rządu amerykańskiego, że żołnierze amerykańscy wracają do Polski – powiedział.Tomczyk wyjaśnił, że chodzi o rotację wojskową, która wcześniej się nie odbyła. – Ta rotacja, która się nie odbyła, jest za nami, a nowe, świeże siły amerykańskie w ciągu najbliższych ośmiu tygodni zawitają do Polski – zapewnił.Gdy prowadzący Piotr Majchrzak dopytał, co stanie się, jeśli żołnierze jednak nie przyjadą, Tomczyk odpowiedział krótko: – Zawitają.Czytaj też: Węgierska telewizja przerwała nadawanie. Koniec ery OrbanaWiceszef MON wyraził nadzieję, że amerykańskie siły pojawią się w Polsce jeszcze przed Świętem Wojska Polskiego. – Mam nadzieję, że stanie się to jeszcze przed 15 sierpnia, czyli przed naszym świętem narodowym, Świętem Wojska Polskiego – mówił.Jednocześnie przekonywał, że zamieszanie wokół amerykańskich deklaracji może paradoksalnie wzmocnić relacje Warszawy i Waszyngtonu. – Całe to zamieszanie paradoksalnie uważam, że wzmocni sojusz między Polską a Ameryką, bo musieliśmy sobie i administracja amerykańska na wiele spraw odpowiedzieć – ocenił.Wielki strategiczny ruch PolskiW rozmowie padła też informacja o porozumieniu podpisanym podczas NATO Industry Defense Forum w Ankarze. Polska, Stany Zjednoczone, Niemcy, Holandia i Szwecja zawarły umowę z Lockheed Martin w sprawie utworzenia europejskiego centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot.Tomczyk przedstawił tę decyzję jako etap prowadzący do większego celu: budowy zdolności do współprodukcji rakiet w Polsce i Europie. – Umowa, która została dzisiaj zawarta w Ankarze, jest właśnie jednym z tych stopni, który prowadzi nas do zbudowania zdolności do współprodukcji rakiet PAC-3 w Polsce i w Europie – powiedział.Podkreślał przy tym, że chodzi o uzbrojenie wyjątkowo zaawansowane i dziś szczególnie pożądane przez państwa wzmacniające obronę powietrzną. – To jest i bardzo skomplikowany pocisk, i bardzo skomplikowane uzbrojenie, jedno z najnowocześniejszych na świecie, dzisiaj tak pożądane nie tylko w Polsce – mówił.Czytaj też: „Zrobiłbym reset umów szpitali ze spółkami skupiającymi lekarzy”Wiceminister zaznaczył, że Polska już teraz jest częścią łańcucha dostaw. – Fragmenty czy elementy do pocisków PAC-3 już teraz produkowane są w Polsce. Chodzi o to, żeby ten łańcuch dostaw był większy i żeby stworzyć zdolności, które w jakimś sensie będą obsługiwały całe systemy – wyjaśnił.Tomczyk przekonywał, że Warszawa chce wykorzystać skalę zakupów amerykańskiego uzbrojenia do budowania własnych kompetencji przemysłowych. – Polska do tej pory zainwestowała około 65 miliardów dolarów w systemy amerykańskie, ale też budowanie zdolności do ich serwisu i produkcji. I stoimy dzisiaj na stanowisku, z takim też nastawieniem pojechałem do Stanów Zjednoczonych, że musimy zrobić kolejny krok i że możemy być centrum serwisowym i produkcyjnym dla całej Europy w kontekście kluczowych sprzętów amerykańskich – powiedział.