Zakaz pełnienia funkcji publicznych skrócony. Liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen ogłosiła start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji. Poinformowała o tym w wywiadzie telewizyjnym po tym, jak sąd apelacyjny złagodził jej karę w procesie dotyczącym defraudacji środków UE. Niewykluczone jednak, że będzie musiała prowadzić część kampanii wyborczej z elektroniczną bransoletką na nodze. Francuski sąd apelacyjny utrzymał w mocy wyrok skazujący Marine Le Pen za nadużycie funduszy unijnych, ale skrócił okres zakazu ubiegania się przez nią o wybieralne stanowiska.Marine Le Pen do wyborów z bransoletką na nodze?– Dziś wieczorem jestem kandydatką w wyborach prezydenckich – zadeklarowała Le Pen w wywiadzie, którego udzieliła stacji telewizyjnej TF1.Wyjaśniła, że wcześniej mówiła, iż nie będzie prowadzić kampanii wyborczej nosząc bransoletkę elektroniczną. Wyraziła jednak przekonanie, że wniesienie skargi do sądu kasacyjnego zawiesza skutki wyroku, więc będzie prowadziła kampanię bez bransoletki elektronicznej.Chociaż sąd stwierdził, że dwa lata kary zostały zawieszone, nakazał jej noszenie elektronicznej bransoletki przez rok, co utrudni prowadzenie kampanii prezydenckiej zarówno pod względem politycznym, jak i logistycznym.Bardella na premieraLe Pen potwierdziła, że jej współpracownik Jordan Bardella będzie premierem, jeśli ona wygra wybory prezydenckie, zaplanowane na wiosnę 2027 roku. Bardella miał ją zastąpić jako kandydat na najwyższy urząd w państwie, gdyby sąd apelacyjny definitywnie zakazał Le Pen udziału w wyborach. Wcześniej sąd kasacyjny sygnalizował, że wypowiedziałby się w sprawie Le Pen do stycznia 2027 roku. Ta najwyższa instancja sądowa we Francji nie ocenia merytorycznie wyroków sądów niższej instancji, a tylko bada, czy zostały one wydane zgodnie z obowiązującymi przepisami. We wtorek sąd apelacyjny w Paryżu wydał wyrok wobec Le Pen i jej współpracowników z partii Zjednoczenie Narodowe (RN), dawnego Frontu Narodowego. Potwierdził decyzję sądu pierwszej instancji z marca 2025 roku, tzn. uznał liderkę skrajnej prawicy za winną i orzekając karę dodał do niej zakaz ubiegania się o funkcje publiczne. Zarazem sąd, skrócił ten zakaz startu w wyborach: orzekł go na 45 miesięcy, w tym 30 w zawieszeniu. „Niezawieszone” pozostaje więc 15 miesięcy i sąd uznał, że Le Pen już je odbyła, bowiem odliczane są one od marca 2025 roku, czyli wyroku niższej instancji.Decyzje sądu Sąd skazał także Le Pen na trzy lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu, a przez pozostały rok nakazał jej noszenie bransoletki elektronicznej. W tym wypadku kara liczona jest dopiero od założenia bransoletki, co może nastąpić w ciągu najdalej kilku miesięcy. Le Pen mogłaby – jak oceniał dziennik "Le Monde" – ubiegać się o skrócenie terminu po odbyciu połowy kary. Sąd apelacyjny, tak jak sąd niższej instancji, uznał polityczkę za winną sprzeniewierzenia środków publicznych. Proces dotyczył zatrudniania w przeszłości przez Le Pen i innych działaczy skrajnej prawicy asystentów w Parlamencie Europejskim, którzy zamiast pomagać posłom w ich pracy w PE, w rzeczywistości wykonywali zadania partyjne na rzecz Frontu Narodowego. Przepisy unijne tego zabraniają. Zobacz także: Marine Le Pen grzmi po wyroku sądu. „Nie zamierzam ulec”Kiedy wybory prezydenckie we Francji?Wybory prezydenckie odbędą się na przełomie kwietnia i maja 2027 r.Marine Le Pen startowała trzykrotnie w wyborach prezydenckich we Francji: w 2012, 2017 i 2022 r. Przegrywając w 2022 r. z Emmanuelem Macronem, uzyskała najlepszy wynik w historii skrajnej prawicy – prawie 41,5 proc. głosów, wobec ponad 58,5 proc. dla Macrona.Zobacz także: Emeryt chciał wzniecić rewolucję we Francji. Ranił dwóch żandarmów