Ekshumacji nie było. Były premier Leszek Miller udostępnił wpis dotyczący Janowej Doliny i opatrzył go własnym komentarzem o ekshumacjach. Jednakże zawiera on nieprawdziwe informacje. W rzeczywistości w miejscowości nie prowadzono dotąd ekshumacji. W mediach społecznościowych zaczęto udostępniać wpisy dotyczące prowadzonych ekshumacji na terytorium Ukrainy. Co więcej, były premier Leszek Miller podał dalej post, do którego zamieścił komentarz. „Dlatego banderowcy nie chcą ekshumacji. Dlatego nie chce ich banderowska V kolumna w Polsce. Dlatego banderowcy boją się reakcji cywilizowanego świata” – napisał na X. Jednakże publikacja, którą powielił, zawiera nieprawdziwe informacje dotyczące Janowej Doliny. Wbrew sugestii autora wpisu i komentarza Millera, w tej miejscowości nie przeprowadzano ekshumacji. Nie prowadzono prac ekshumacyjnych Janowa Dolina (obecnie wieś Bazaltowe) była miejscem jednej z najtragiczniejszych zbrodni dokonanych przez Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej. W nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku zamordowano tam około 600 Polaków.Ofiary zostały pochowane w zbiorowej mogile przy dawnej alei „C”, na skraju lasu. Z kolei informacje o miejscu pochówku są od lat udokumentowane przez Instytut Pamięci Narodowej oraz środowiska zajmujące się badaniem zbrodni wołyńskich. Nie zmienia to jednak faktu, że w Janowej Dolinie nie prowadzono nigdy dotąd prac ekshumacyjnych. Twierdzenia, iż ekshumacje miały tam ujawnić szczątki bądź że działania, są blokowane właśnie w tej lokalizacji są niezgodne ze stanem faktycznym.Skąd mogło wynikać nieporozumienie?Co istotne, w debacie publicznej coraz częściej powielane są nieprawdziwe informacje dotyczące miejscowości na Wołyniu. W rzeczywistości ekshumacje były prowadzone bądź są planowane m.in. w Ostrówkach czy Woli Ostrowieckiej, gdzie odnaleziono zbiorowe mogiły ofiar zbrodni UPA. Kwestia ekshumacji polskich ofiar zbrodni wołyńskich pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Przez wiele lat prowadzenie prac było ograniczone z powodów administracyjnych i politycznych. Z kolei w ostatnim czasie oba państwa deklarowały stopniowe odblokowywanie kolejnych projektów poszukiwawczych i ekshumacyjnych. Czytaj także: Miała być bomba, jest kapiszon. Rosja opublikowała „nowe” dokumenty o UPA