Wywiad Sikorskiego w CNN. Wicepremier RP Radosław Sikorski powiedział wywiadzie dla CNN, że ma nadzieję, że publiczne ostrzeżenia dotyczące możliwych rosyjskich prowokacji odwiodą Rosję od jej zamiarów. Zaznaczył też, że ma zaufanie do Stanów Zjednoczonych jako sojusznika. W wywiadzie przeprowadzonym w przeddzień szczytu NATO, Radosław Sikorski odniósł się do swoich wcześniejszych wypowiedzi ostrzegających o możliwych prowokacjach Rosji wobec Polski.Możliwa jest „operacja pod fałszywą flagą”Szef MSZ ocenił, że Rosja nie ma sił, by zaatakować NATO frontalnie, a gdyby miała taki zamiar, byłoby to widoczne po ruchach jej wojsk. Dodał jednak, że możliwa jest np. „operacja pod fałszywą flagą”.– To, do czego są zdolni, to jakiegoś rodzaju prowokacja z użyciem fałszywej flagi i dronów – być może ukraińskich dronów – i następnie udawanie, że odpowiadają na nasz fałszywy, nieistniejący atak – mówił. - Oni grają w takie gry, musimy być na to przygotowani. Musimy im powiedzieć, i to właśnie robimy, że wiemy, że zmierzają one do niczego dobrego – dodał.Czytaj także: Rosyjska prowokacja przy lotniskowcu. Brytyjskie F-35 ruszyły do akcjiSzef polskiej dyplomacji przypomniał ostrzeżenia amerykańskiego wywiadu z 2022 r. o tym, że Rosja szykuje prowokacje mające dać casus belli do inwazji na Ukrainę. – To powstrzymało Rosjan od faktycznego zrobienia tego (fabrykowania fałszywego pretekstu ) – powiedział Sikorski. – Mam więc nadzieję, że te ostrzeżenia oznaczają, że Putin nie naciśnie guzika prowokacji – dodał.Szef polskiej dyplomacji zapewnił jednocześnie, że Warszawa nadal ufa amerykańskim gwarancjom bezpieczeństwa i domaga się drugiej (po bazie w Redzikowie) stałej bazy USA na terytorium Polski, mimo że – jak dodał – dalsze redukcje amerykańskich wojsk w Europie „wyraźnie nadchodzą”. Zapytany, czy demonstracja jedności NATO jest w Ankarze możliwa w sytuacji, gdy prezydent USA publicznie atakuje przywódców sojuszniczych państw, Sikorski odpowiedział, że „można się kłócić o poziomy wydatków i wciąż być dobrymi sojusznikami”. Przekonywał, że Sojusz „jest silniejszy od czasu, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę", wskazując na wejście Finlandii i Szwecji oraz na skokowy wzrost europejskich wydatków obronnych, częściowo pod presją prezydenta Trumpa. Prowadzący rozmowę dziennikarz wprost zapytał, czy Polska nie podziela wyrażanych w Europie wątpliwości co do wiarygodności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.„Tak, mamy zaufanie”– Tak, mamy zaufanie – odparł Sikorski. – Mamy amerykańskie wojska na naszej ziemi i prosimy o więcej, w tym o drugą stałą bazę. Mamy już bazę obrony przeciwrakietowej, która chroni głównie Amerykę, ale też Europę – dodał. Do argumentu, że część sojuszników skarży się na brak konkretnych korzyści w zamian za rosnące wydatki, Sikorski odpowiedział pytaniem: – Jeśli ktoś naprawdę tak myśli, że mniej ufa USA, to powinien więcej wydawać na obronność, nie sądzi pan? Czytaj także: Trump i Zełenski będą rozmawiać na szczycie NATO o zakończeniu wojnyOdnosząc się do zapowiedzi szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o kolejnych redukcjach amerykańskiej obecności w Europie, Sikorski przyznał, że „redukcje wyraźnie nadchodzą”, a Stany Zjednoczone „wymagają od nas w Europie większych zdolności konwencjonalnych” – same natomiast pretendują do roli „kawalerii zza wzgórza”. Zaznaczył przy tym, że nawet przy przesunięciu wojsk USA w inne regionu, Europa nadal będzie korzystać z amerykańskiej obecności i wsparcia, m.in. logistycznego, czy wywiadowczego.