Konferencja szefa MON. Donacje sprzętu przekazywane były od początku konfliktu. Ruszył proces odtajnienia i za jakiś czas wszystkie precyzyjne dane zostaną zaprezentowane (…) Nie robimy tego (odtajnienia - przyp. red.), bo zostaliśmy na czymś przyłapani, tylko dlatego, że jesteśmy z tego dumni. Warto się tym pochwalić i pokazać, jaka pomoc dla Ukrainy została zrealizowana – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON podczas konferencji prasowej. Władysław Kosiniak-Kamysz zorganizował konferencję prasową poświęconą polskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy. Temat jest w ostatnich dniach przedmiotem dużych kontrowersji po doniesieniach medialnych o przekazaniu pocisków do nowoczesnego systemu obrony przeciw powietrznej Patriot. Krytycy tej decyzji wskazują, że donacja tych pocisków zmniejsza bezpieczeństwo Polski.Szef MON nawiązał do wczorajszej decyzji o odtajnieniu wszystkich donacji sprzętu wojskowego Ukrainie.– To jest dla na ważny moment, żeby powiedzieć z dumą o pomocy, która Polska od pierwszych dni udziela państwu ukraińskiemu w walce z najeźdźcą, którym jest państwo rosyjskie. Niektórzy w Polsce i Europie próbują to przemilczeć, zapomnieć lub wykrzywić. Prawda jest jednak brutalna: to Rosja zabija niewinne osoby, dzieci i niszczy żłobki, szpitale oraz dobra kultury. To wszystko miało miejsce od pierwszych godzin tej wojny – stwierdził polityk.Pomoc Ukrainie w interesie PolskiWładysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że „pomoc Ukrainie jest uzasadniona wartościami i zasadami, a także zdroworozsądkowym, pragmatycznym interesem państwa polskiego”. – Donacje sprzętu przekazywane były od początku konfliktu. Ruszył proces odtajnienia i za jakiś czas wszystkie precyzyjne dane zostaną zaprezentowane (…) Nie robimy tego (odtajnienia - przyp. red.), bo zostaliśmy na czymś przyłapani, tylko dlatego, że jesteśmy z tego dumni. Warto się tym pochwalić i pokazać, jaka pomoc dla Ukrainy została zrealizowana – zaznaczył minister obrony.Wicepremier wskazał następnie, że „drugim obszarem wsparcia są szkolenia dla żołnierzy ukraińskich”.– Ponad 30 tysięcy żołnierzy zostało przeszkolonych. Kolejną kwestią było stworzenie hubu logistycznego opartego o port lotniczy Rzeszów-Jasionka przez który transferowany jest sprzęt i pomoc humanitarna – dodał.Zobacz też: Amerykańscy żołnierze wrócą do Polski. Jest zapowiedź MONDonacje sprzętu za czasów PiSKosiniak-Kamysz zaprzeczył także, że sprzęt przekazywany przez Polskę Ukrainie od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na ten kraj nie był używany przez polskie wojsko.– Niektórzy próbują przedstawiać, że to był tylko sprzęt postradziecki, niepotrzebny, nieużywany. Nie ma takiego sprzętu, który jest nieużywany, bo nawet czołgi w tej starszej wersji T-72 czy PT-91 wciąż są używane i służą do szkolenia naszych żołnierzy – zaznaczył szef MON. Dodał, że Polska przekazywała sprzęt Ukrainie po zapoznaniu się z opinią Sztabu Generalnego, nie nadużywając przy tym możliwości polskiej armii.Podkreślił, że największe donacje dla Ukrainy zostały zrealizowane w latach 2022-2023. – Szacowany koszt tych donacji to jest około 15 miliardów złotych. To były czasy naszych poprzedników. Oni dzisiaj nie chcą o tym pamiętać, że przekazywali ten sprzęt - ja im nie tylko będę to przypominał, ale będę ich bronił w tych decyzjach – stwierdził. Zaznaczył przy tym, że „pomoc dla Ukrainy jest naszym strategicznym zadaniem wynikającym z racji stanu Rzeczypospolitej” oraz że „im więcej zniszczonych dronów Federacji Rosyjskiej, tym Polska bezpieczniejsza”.Mówiąc o przekazanym Ukrainie sprzęcie szef MON wymienił czołgi T72, PT-91 i Leopard 2A4; transportery opancerzone i bojowe wozy piechoty Rosomak, BRDM i BWP-1; sprzęt artyleryjski: AHS KRAB, 2S1 Goździk, BM21, moździerze 120mm i 60mm; bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye.Wśród przekazanego sprzętu znalazły się też samoloty MiG-29; śmigłowce Mi-24; przeciwlotniczy zestaw rakietowy WEGA S-200; wyrzutnie NEWA S-125SC; zestawy przeciwlotnicze ZSU-23-4 (Szyłka) i ZSU-23-2; zestawy OSA wraz z rakietami.Ukrainie przekazano również rakiety do zestawów KUB; amunicję czołgową; amunicją artyleryjską; amunicję moździerzową; karabinki GROT, PKM, AKMS i SWD oraz wyposażenia osobiste żołnierza.Czytaj więcej: Kryzys w relacjach z Kijowem. Szef MON: Potrzeba rozsądnej politykiSprzęt przekazany od 2024 rokuSzef MON mówił także o tym, jaki sprzęt został przekazany poczynając od 2024 roku. Polityk wymienił: pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot, bezpilotowy system „Scan Eagle”, pociski rakietowe, bomby lotnicze, przeciwpancerne pociski kierowane, pociski od granatników, aparaturę, osprzęt i części zamienne do techniki lotniczej i pancernej oraz systemów przeciwlotniczych „NEWA”, a także: amunicję czołgową, artyleryjską i moździerzową oraz wyposażenie indywidualne żołnierza.Jak podkreślił, koszt donacji dla Ukrainy od 2024 do obecnego momentu to 1,55 mld zł, co stanowi około 9,4 proc. udziału wszystkich donacji na rzecz Ukrainy. Kosiniak-Kamysz podkreślał, że decyzje o przekazaniu wyposażenia Ukrainie poprzedzane są analizą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i nigdy nie zapadają bez wiedzy żołnierzy. – Żadna z donacji nie odbywa się bez rozmowy z wojskowymi. Tak naprawdę to od żołnierzy Wojska Polskiego zależy to, co możemy przekazać – zaznaczył.– Wszystkie (donacje) wynikają również bardzo często z sojuszniczych zobowiązań. Polska należy do grupy UDCG (Ukraine Defense Contact Group), to są państwa koalicji wspierającej Ukrainę. Jest tam aktywna, jest przewodniczącą ważnej grupy zdolności opancerzonych. To są zarówno czołgi, jak i pojazdy opancerzone, które zostały przekazane. Polska tutaj była wielkim donatorem w tym obszarze. Więc pomoc dla Ukrainy jest też zobowiązaniem NATO-wskim – dodał.Zobacz także: Pociski do Patriotów dla Ukrainy. „Rzucono granat w szambo”