Wyjątkowa lokatorka. W warszawskim ogrodzie zoologicznym urodziła się samiczka jednego z najmniejszych jeleni świata – pudu południowego. Ogród szuka dla niej imienia. Wybiorą je internauci – w tym roku wszystkie zwierzęta urodzone w warszawskim zoo otrzymują imiona na literę „S”. Samiczka urodziła się zaledwie kilka tygodni temu, a jej rodzicami są Juana i Pitchu. „Mała waży około 1 kilograma, a docelowo osiągnie wzrost do 40 cm i zachwyca wszystkich swoim urokiem” – poinformowali w mediach społecznościowych opiekunowie.Plebiscyt na imię dla małej puduW mediach społecznościowych ruszył plebiscyt na imię dla małej pudu. Do niedzieli można zgłaszać propozycje. W tym roku wszystkie zwierzęta urodzone w warszawskim zoo otrzymują imiona na literę „S” i na propozycje zaczynające się na tę właśnie literę czeka zoo.Rok temu urodziła się w stolicy samiczka pudu – Rosa, a rok wcześniej kolejna – Pralinka.Drugi najmniejszy jeleniowaty na świeciePudu południowy to mały ssak z rodziny jeleniowatych występujący w Ameryce Południowej. Jest niewiele większy od swojego kuzyna, pudu północnego, co czyni go drugim najmniejszym jeleniowatym świata. Populacja pudu południowego stale się zmniejsza w wyniku utraty siedlisk. Obecnie gatunek ten znajduje się w kategorii bliski zagrożenia.Dorosłe samce ważą poniżej 15 kg i mają w kłębie zaledwie 30-40 cm, samice są o około kilogram lżejsze od przedstawicieli płci męskiej. Zwierzęta te mają stosunkowo długą sierść składającą się z charakterystycznych, pustych w środku włosów. Umaszczenie jest zmienne sezonowo – od rudawo-cynamonowego w porze ciepłej po ciemnobrązowe zimą. U młodych, jak u wielu innych jeleniowatych, występują jasne plamki na bokach ciała. Samce mają krótkie (ok. 7 cm), ostre, nierozdwojone poroże, które zrzucają w lipcu.Dokładny zasięg pudu południowego jest dość trudny do określenia, bo ssak ten jest bardzo płochliwy i rzadko widziany. Przedstawiciele tych jeleniowatych są roślinożercami – wyszukują w lasach wysoko odżywcze części roślin – zjada liście, pąki i owoce z gałęzi krzewów.Czytaj również: Bożenka dała drapaka. Dziki kot był bliżej, niż przypuszczano