Klienci wprowadzani w błąd. W menu smażalni często widnieje dorsz, ale na talerzu może pojawić się inny gatunek ryby. Kontrola sezonowych lokali gastronomicznych i restauracji oferujących ryby smażone wykazała nieprawidłowości w 38 z 50 skontrolowanych podmiotów. Wybierając rybę, warto zwrócić uwagę na jej gatunek. Nazwa podana w menu powinna być precyzyjna i nie może wprowadzać konsumenta w błąd.„Dorsz atlantycki” oraz „czarniak”, określany również jako „dorsz czarny”, to dwa odrębne gatunki ryb. Różnią się m.in. cechami mięsa i smakiem. Jeśli lokal oferuje czarniaka, powinien wskazać w menu jego właściwy gatunek, np. „czarniak” lub „dorsz czarny”, a nie ogólne określenie „dorsz”. Takie sformułowanie mogłoby sugerować, że klient otrzyma dorsza atlantyckiego.Smażona czy pieczona? Filet czy dzwonko?W menu powinno być jasno wskazane, w jaki sposób przygotowano danie. Ryba smażona i pieczona to produkty otrzymywane w odmiennym procesie przygotowania, dlatego konsument powinien dostać rzetelną informację o rodzaju oferowanego dania. Nazwa powinna uwzględniać także formę elementu kulinarnego ryby, np. dzwonko, tuszę czy filet.Skład dodatków też ma znaczeniePrzed wyborem dania warto zapoznać się nie tylko z nazwą ryby, lecz także ze składem potrawy i jej dodatków. W lokalu gastronomicznym powinien być dostępny, bez konieczności proszenia obsługi, szczegółowy wykaz składników wszystkich potraw oraz dodatków, takich jak panierki, surówki czy sosy. Składniki powinny być wymienione w kolejności malejącej, począwszy od tych, których w produkcie jest najwięcej. Składniki powodujące alergie lub reakcje nietolerancji muszą być wyraźnie wyróżnione, aby konsument mógł świadomie dokonać wyboru.Nieprawidłowości w 76 proc. lokaliSkontrolowano łącznie 50 podmiotów. W 38 z nich, czyli w 76 proc., ujawniono nieprawidłowości. Kontrole przeprowadzono w sezonowych lokalach gastronomicznych, w tym smażalniach ryb, oraz restauracjach oferujących ryby smażone. Kontrolą objęto 44 partie w zakresie cech organoleptycznych, 67 partii w zakresie parametrów fizykochemicznych oraz 118 partii w zakresie znakowania. Cechy organoleptyczne nie budziły zastrzeżeń. W wyniku badań laboratoryjnych zakwestionowano 8 partii ze względu na podmianę asortymentową. Stanowiło to 11,9 proc. Przykładowo solę zastępowano limandą żółtopłetwą, a dorsza atlantyckiego i morszczuka argentyńskiego – czarniakiem, czyli dorszem czarnym.Problemy z oznakowaniem produktówNieprawidłowości w oznakowaniu stwierdzono w przypadku 79 skontrolowanych partii, czyli 66,9 proc. Dotyczyły one m.in. braku wykazu składników, w tym informacji o alergenach, niepełnych wykazów składników, nieprawidłowego prezentowania alergenów oraz braku łatwego dostępu do wykazu składników i informacji o alergenach. Stwierdzano też stosowanie niepełnych lub nieprawidłowych nazw handlowych ryb oraz nazw niezgodnych z wykorzystanym surowcem. Chodziło m.in. o używanie określenia „dorsz” zamiast „dorsz czarny” lub „czarniak”, a także oferowanie „polędwicy z dorsza”, mimo że do przygotowania potrawy wykorzystano polędwicę z plamiaka. Inspektorzy wskazali również na brak informacji o zastosowanej obróbce technologicznej, np. „smażony”, i rodzaju elementu kulinarnego, np. „filet”, deklarowanie w menu masy netto porcji niezgodnej z rzeczywistą masą produktu oraz brak informacji, że oferowane danie stanowi zestaw obejmujący np. ziemniaki z masłem, surówki, sos lub panierkę. Skontrolowane partie często zawierały jednocześnie po kilka nieprawidłowości. W związku ze stwierdzonymi niezgodnościami zastosowano sankcje wynikające z obowiązujących przepisów prawa.Czytaj też: Kelner nie chciał pracować 16 godzin, więc szef dźgnął go nożem