Po raz pierwszy nazwał wojnę wojną. Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy Władimira Putina oświadczył w niedzielę, że „Polska powinna zastanowić się nad swoim bezpieczeństwem, jeśli produkuje drony dla Kijowa”. W wywiadzie dla „Wiesti” nazwał też wojnę na Ukrainie – wojną, co nie zdarza się często. Pieskow oświadczył, że „specjalna operacja wojskowa” stała się „prawdziwą wojną” z powodu pomocy, której Ukrainie udziela Zachód. Jak mówił, „za Ukrainą stoją Berlin, Paryż, Haga, Oslo i, niestety, Waszyngton”.Pojawiły się też groźby pod adresem Polski w związku z produkcją dronów dla Ukrainy. „Adresy zakładów na ich terenie zostały już opublikowane” – powiedział Pieskow, dodając, że „Warszawa powinna zastanowić się nad własnym bezpieczeństwem”.Jednocześnie rzecznik nazwał „opowieściami grozy” hipotezy „rozpowszechnione w zachodnich mediach”, dotyczący możliwości rosyjskiego ataku na terytorium Polski. „Tak czy inaczej, ma sens, że o tym myślą” – powiedział. Ostrzeżenia przed prowokacjami RosjiW ostatnich tygodniach polskie i zagraniczne media – często powołując się na ustalenia służb – przestrzegają przed możliwymi prowokacjami Rosji wymierzonymi w Polskę lub któreś z państw bałtyckich. Celem Rosjan, działających pod coraz większą presją ze strony Ukrainy atakującej ich infrastrukturę paliwową, ma być przede wszystkim sprawdzenie jedności NATO i gotowości do wsparcia sojuszników ze wschodniej flanki.W piątek Onet poinformował, że amerykański wywiad ostrzegł Polskę o planowanej przez Rosję prowokacji przeciwko naszemu państwu.Czytaj także: Rosjanie mieli stracić bombowiec. Tym razem w Afryce