Roman Kuźniak w „Pytaniu dnia”. Nie można rzucać domysłów w kwestii tak istotnej jak bezpieczeństwo państwa. Przedstawiciele kancelarii prezydenta powinni o tym wiedzieć. Rzucony został granat w szambo – ocenił w programie „Pytanie dnia” Roman Kuźniar, politolog i dyplomata, komentując kwestię przekazania Ukrainie pocisków do systemu Patriot. Aleksandra Pawlicka zapytała Romana Kuźniara, czy relacje polsko-ukraińskie doszły już do ściany. Gość „Pytania dnia” zażartował, że to sytuacja jak z Radia Erewań, bo gdyby mogłoby być gorzej, to pewnie by było. Później politologowi i dyplomacie nie było już do śmiechu. – Duża część klasy politycznej dostrzegła w budowaniu napięcia polsko-ukraińskiego polityczne złoto. Rząd też zdaje sobie z tego sprawę; będzie blokowany i szantażowany przez opozycję. Do tego zbliżają się wybory, więc koalicja coraz częściej zacznie spoglądać na sondaże i okaże się, że nie ma wielkiego pola manewru. To niepojęta sytuacja – mówił. Roman Kuźniar w „Pytaniu dnia”Kuźniar odniósł się także do spekulacji, jakoby Polska miała przekazać Ukrainie cenne rakiety do wyrzutni Patriot. Rozmówca Aleksandry Pawlickiej nie zostawił suchej nitki na kancelarii prezydenta, przede wszystkim na ministrze Marcinie Przydaczu, który w niedzielę mówił, że rakiety mogły trafić na Ukrainę. Stwierdził, że minister „rżnie głupa”, a kancelaria „uprawia rokosz prezydencki”. – Osób, które wywołały dyskusję na temat rakiet dla Ukrainy, nie można nazwać w inny sposób niż pętaki. Nie można rzucać domysłów w przestrzeń publiczną w tak delikatną sprawę. To granat w szambo i pętactwo polityczne w najgorszym tego słowa zdarzeniu. Trudno nie zgodzić się ze słowami Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który mówił, że najgorsze zagrożenia dla Polski płyną z wewnątrz – kontynuował. Gość „Pytania dnia” skrytykował także postawę Władysława Kosiniaka-Kamysza, który zdecydował o upublicznieniu danych odnośnie przekazywanego Ukrainie sprzętu wojskowego przez Polskę. – Dziwię się jego decyzji, bo to bardzo delikatne gry bezpieczeństwem naszego kraju. Przecież nie można ujawnić wszystkiego, bo decyzje o przekazywaniu uzbrojenia zapadały na płaszczyźnie negocjacji także z innymi naszymi sojusznikami. Nie wiem, czemu wicepremier Kosiniak-Kamysz dał tak łatwo się zaszantażować. Czytaj też: Niemieckie pociski manewrujące nie trafią na Ukrainę. „To jest teraz ważniejsze”