Nowe walki. Tuarescy separatyści oraz dżihadyści rozpoczęli skoordynowany atak na co najmniej pięć celów kontrolowanych przez malijską juntę wojskową, wspieraną przez rosyjskich najemników. Dotąd siły te działał niezależnie od siebie. Teraz zaatakowały między innymi więzienie. W Mali wojskową juntę wspiera Rosja, wcześniej mocniej obecna w tym kraju za sprawą najemników z Grupy Wagnera przemianowanej później na Korpus Afrykański. Od dłuższego czasu zaangażowanie Kremla w państwie położonym na zachodzie Afryki mocno spada. Najemnicy mieli pomóć walczyć z rebelią, ale skupiali się na rabunkach i przejmowaniu zasobów – głównie złota.Próbują to wykorzystać separatyści. Przed dwoma miesiąca doszło tam do największych potyczek zbrojnych od czasu wojny domowej w 2012 roku. Jak informował wówczas dziennik „The Washington Post” głównymi uczestnikami walk są siły zbrojne junty bliskiej Kremlowi, ruch separatystów tuareskich z Frontu Wyzwolenia Azawadu oraz powiązana z Al-Kaidą formacja dżihadystyczna Dżamaat Nusrat al-Islam wal-Muslimin.Więzienie jednym z celówW sobotę Tauregowie i dżihadyści postanowili przeprowadzić wspólny atak na co najmniej pięć lokalizacji – głównie na północy kraju – gdzie stacjonują siły rządowe. Strzały było słychać między innymi w Gao na północy Mali, Sevare czy w pobliżu dużego więzienia w miejscowości Kenieroba, gdzie przetrzymywani są dżihadyści. Mohamed Elmaouloud Ramadane, rzecznik Frontu Wyzwolenia Azawadu powiedział agencji AFP, że „kilka pozycji zostało zdobytych, ale walki w mieście” Anefis wciąż trwają. Wassim Nasr, ekspert do spraw Sahelu, w rozmowie z France24 zauważył, że ataki przeciwników rządu mają ma celu zdobycie miasta Anefis, położonego kilka kilometrów od zajętego przez rebeliantów przed ponad dwoma miesiącami miasta Kidal.W oświadczeniu armia malijska zapewniła, że „ataki te zostały stanowczo odparte” i że „sytuacja jest całkowicie pod kontrolą”. Jednakże źródła, z którymi skontaktowała się agencja AFP, wskazały, że w sobotę w południe walki wciąż trwały.