„Epokowe wyzwanie”. Zjawisko migracji jest epokowym wezwaniem, przed którym stoją społeczeństwa europejskie – powiedział Leon XIV podczas Mszy św., jaką odprawił na Stadionie Miejskim im. Orazio Areny na Lampedusie. Jego zdaniem Europa jest w stanie, by zmierzyć się z tym wyzwaniem „w sposób całościowy: włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji”. Leon XIV przypomniał, że apostołowie, żeglowali po Morzu Śródziemnym i doświadczali gościnności mieszkańców jego wysp i wybrzeży. Wskazał na konieczność dialogu, który „milknie tam, gdzie każdy czyni z siebie wyspę, gdzie unika się kontaktu i przerywa wzajemną wymianę”.– Umiłowani, dziś Lampedusa i Linosa leżą przy drodze niebezpiecznej jak ta, która prowadziła z Jerozolimy do Jerycha. Tutaj widzieliście nie jednego człowieka, lecz tysiące ludzi, którzy wpadli w ręce zbójców: ograbili ich ze wszystkiego, pobili do krwi i odeszli, zostawiając ich na pół umarłych – powiedział, porównując los ewangelicznej postaci z przypowieści o miłosiernym Samarytaninie do losu migrantów. – Innych – tych, którym nie udało się dotrzeć tam, dokąd mieli nadzieję przybyć – przyjęło morze. Czujemy jednak ich obecność, a ona przemawia do nas nie słabiej niż obecność tych, którzy zeszli na ląd, potrzebując troski i pomocy – podkreślił.– Pośród was miłość przybrała zorganizowany kształt, ta miłość, której współczucie, dostrzegające brata na morzu, jest jak pierwsze drgnienie, jak głębokie wezwanie, by odważyć się na to, o czym nigdy byście nie pomyśleli – mówił, dziękując lokalnej społeczności za wsparcie migrantów. – W Bogu wszyscy mamy bezpieczny port, a każda wspólnota chrześcijańska jest wezwana, by być jego odbiciem na ziemi. A wam, wspólnoto Lampedusy i Linosy, niech nigdy nie zabraknie oddechu wiary, nadziei i miłości – skonkludował.