Jan Grabiec w „Pytaniu dnia”. – Polacy nie zdają sobie do końca sprawy z tego, ile zarabiają lekarze w publicznej służbie zdrowia. Przyzwyczailiśmy się do tego, że w służbie publicznej zarabiało się kiedyś słabo i lekarze dorabiali w prywatnych gabinetach. Dzisiaj lekarze w całej Europie patrzą zdziwieni, jak dużo zarabiają polscy lekarze – mówił Jan Grabiec, szef Kancelarii Premiera w „Pytaniu dnia”. – To dobrze, że zarabiają godziwie, ale jeśli ktoś w zadłużonym na miliony złotych szpitalu zarabia miliony w tym samym czasie, to mamy do czynienia z czystą patologią, którą należy wyeliminować – podkreślił gość Mariusza Piekarskiego. Jan Grabiec został zapytany przed Mariusza Piekarskiego o ultimatum premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że jeśli do wtorku nie otrzyma „satysfakcjonujących decyzji” w systemie ochrony zdrowia, to podejmie „odpowiednie decyzje personalne”. Red. Piekarski dopytywał, dlaczego szef rządu nie podjął decyzji personalnych od razu, tylko odłożył to do wtorku. Minister odparł, że jest to „kwestia rozwagi i tego, że sprawa jest poważna”.– Wszystkie istotne decyzje dotyczące samej afery zostały podjęte natychmiast po tym, jak sprawa ujrzała światło dzienne. Osoba, która jest obwiniania o nierzetelne działania i oskarżana o działanie na szkodę pacjentów, została natychmiast zwolniona. Wyleciał też cały zarząd spółki i rada nadzorcza. Prezydent Warszawy podjął kolejne decyzje dotyczące nadzoru nad szpitalem w samym ratuszu. Decyzji personalnych było dużo. Teraz jest czas, żeby się zastanowić co zrobić, żeby takie sytuacje się nie powtarzały – wyjaśnił szef KPRM.Zobacz również: Afera w Szpitalu Południowym. Sygnalista miał zabiegać o działkę od miastaGrabiec: Potrzebne rozwiązania systemoweGrabiec wskazał, że „potrzebny jest czas na przygotowanie całego kompleksu rozwiązań systemowych, przedstawienie ich opinii publicznej i wdrożenie w życie”. – Wiemy, że problemów jest sporo. Mamy do czynienia z lekarzami milionerami, którzy – w wydawałoby się – biednej ochronie zdrowia zarabiają krocie i wywożą pieniądze w walizkach. Z drugiej strony tworzą systemy omijania kolejek i wpuszczają do niego ludzi spoza niego – wyliczał.Przypomniał, że w sprawie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym „kontrole NFZ i działania prokuratury zaczęły się kilkanaście dni temu”.– Intensywna praca nad tym, jak rozliczyć wszystkich winnych dowolnej afery – w Szpitalu Południowym i innych miejscach – trwa od dawna. Nie mówimy tu o działaniach doraźnych dotyczących konkretnych ludzi, bo to już się dzieje. Chodzi o rozwiązania systemowe, które dotkną tysięcy lekarzy, setki tysięcy pacjentów i setek szpitali. Dlatego muszą być przemyślane, a nie wynikać z bieżących potrzeb marketingowych – argumentował polityk.Zobacz także: Kierwiński o lekarzu ze Szpitala Południowego: Nie był umocowany w KOLekarze z limitem zarobków?Szef KPRM został także zapytany o to, czy rząd rozważa ograniczenie zarobków lekarzy. Szef KPRM odparł, że „takie rozwiązania są potrzebne”.– Polacy nie zdają sobie do końca sprawy z tego ile zarabiają lekarze w Polsce w publicznej służbie zdrowia. Przyzwyczailiśmy się do tego, że w służbie publicznej zarabiało się kiedyś słabo i lekarze dorabiali w prywatnych gabinetach. Dzisiaj lekarze w całej Europie patrzą zdziwieni, jak dużo zarabiają polscy lekarze. To dobrze, że zarabiają godziwie, ale jeśli ktoś w zadłużonym na miliony złotych szpitalu zarabia miliony w tym samym czasie, to mamy do czynienia z czystą patologią, którą należy wyeliminować – podkreślił gość „Pytania dnia”.Jego zdaniem, „wydaje się oczywiste, że zarobki lekarzy trzeba limitować”. – W jaki sposób? To właśnie kwestia rozstrzygnięć systemowych. Na pewno potrzeba tutaj inicjatywy NFZ, ministra zdrowia i dialogu ze środowiskiem lekarzy. Premier nie wyobraża sobie wprowadzenia takiej reformy bez ich udziału. Zdajemy sobie jednak sprawę, że w tym środowisku będą też tacy, którzy będą się zawzięcie bronić i nie pozwalać na zmianę jakiegokolwiek elementu tej układanki, bo po prostu korzystają na tej patologii – wskazał minister.– Wykluczamy tylko te opcje, które mogą negatywnie odbić na pacjencie i dostępności do systemu ochrony zdrowia – podsumował Grabiec.Zobacz też: W Warszawie poleciały głowy. Dymisja dwóch wiceprezydentek