Dziennikarz ma listę zarzutów. Dziennikarz Leszek Kraskowski odzyskał wolność po blisko miesięcznym pobycie w areszcie. Śledczy uważają, że jednak nie ma mocnego dowodu na to, iż groził komendantowi piaseczyńskiej policji, co było głównym powodem jego zatrzymania i osadzenia w areszcie. Na Kraskowskim ciążą jednak zarzuty znęcania się nad żoną oraz nielegalnego posiadania broni gazowej. W piątek 3 lipca prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, poinformował, że tego samego dnia prokurator uchylił trzymiesięczny areszt stosowany wobec Leszka Kraskowskiego od 9 czerwca. „Prokurator zastosował wobec podejrzanego środki zapobiegawcze o charakterze nie izolacyjnym w postaci: poręczenia majątkowego w kwocie 25 tys. zł, które ma wpłacić do 17 lipca 2026 roku, dozoru policji z zobowiązaniem do stawiennictwa w KP Ursynów dwa razy w tygodniu, zakazu kontaktowania się z świadkami oraz zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 100 metrów. Zdecydowano także o zakazie opuszczania kraju i zatrzymaniu paszportu” – poinformował prok. Skiba. Według Telewizji Republika, poręczenie za Kraskowskiego uiścił włodarz prawicowej stacji Tomasz Sakiewicz. Niedługo potem pełnomocnik dziennikarza Łukasz Pawelski poinformował w mediach społecznościowych, że jego klient może cieszyć się wolnością. Choć zapewne nie będzie dobrze wspominał pogryzienia przez pchły pod celą i obostrzenia wynikające z uznania go za aresztanta „kategorii N”, czyli niebezpiecznego – na co wcześniej się skarżył.Upadek głównego zarzutu Prok. Skiba poinformował także, że śledczy z warszawskiej okręgówki zmienili zdanie co do tego, że to Kraskowski na pewno wysłał do szefa piaseczyńskiej policji e-maila z pogróżkami. „Poczynione dotąd ustalenia co do okoliczności zdezaktualizowały przesłankę dużego prawdopodobieństwa popełnienia przez Leszka K. tego przestępstwa. Obok wersji śledczej wskazującej tego podejrzanego, nie sposób obecnie odrzucić alternatywnej możliwości popełnienia tego czynu przez inną bądź inne osoby. Zabezpieczone dowody o charakterze rzeczowym nie pozwalają w chwili obecnej na kategoryczne przypisanie tego czynu w warunkach sprawstwa Leszkowi K. jak również i osobom wskazanym przez obronę” – podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wstępna analiza informatyczna zawartości urządzeń elektronicznych Kraskowskiego oraz jego żony i jej partnera (wskazywanych przez obronę, jako potencjalnych autorów pogróżek), nie dała podstaw do powiązania żadnej z tych osób z e-mailem kierowanym do KPP Piaseczno i posterunku policji w Prażmowie. W dalszym procedowaniu konieczne jest zakończenie ekspertyz informatycznych i uzyskanie od operatora poczty elektronicznej informacji objętych wnioskiem o pomoc prawną. Czynności te pozostają poza wpływem podejrzanego. Czytaj także: 19-latek żałuje, że groził prezydentowi. Śledczy chcą przesłuchać NawrockiegoOpozycja: to areszt prewencyjnyPodczas pobytu w areszcie Leszek Kraskowski został poddany badaniu sądowo-psychiatrycznemu, na którego wynik śledczy mogą czekać jeszcze wiele tygodni. Prokuratura uważa jednak, że na dziennikarzu wciąż ciążą zarzuty znęcania się fizycznego i psychicznego nad żoną. Niedawno kobieta zamieściła w mediach społecznościowych poruszający wpis, o tym jak miał się nad nią pastwić Kraskowski. Po zatrzymaniu dziennikarza prokuratura informowała, że posiada one liczne wpisy w bazach policyjnych, dotyczących awantur. Wskazywała także, że kobieta obawiała się, iż może on zrobić krzywdę jej lub innym osobom, a ze względu na zaprzestanie leczenia – także sobie. Podpadł Giertychowi za Polnord Leszek Kraskowski to dziennikarz śledczy (nagradzany wielokrotnie przed laty) znany ostatnio między innymi z ujawnienia uzasadnienia decyzji o umorzeniu śledztwa przeciwko Romanowi Giertychowi w jednym z wątków afery Polnord. Jego zatrzymanie w czerwcu pod zarzutem gróźb wobec szefa piaseczyńskiej policji za pomocą maila oraz nielegalnego posiadania broni gazowej wywołało duże poruszenie w środowisku dziennikarskim. Posłowie opozycji twierdzili, że Kraskowski padł „ofiarą obecnego reżimu”. Czytaj także: Groził śmiercią ministrowi Kierwińskiemu. Teraz może trafić do więzienia