Trump szykuje efektowny wiec. W sobotę 4 lica Amerykanie będą obchodzić Dzień Niepodległości. Tegoroczne obchody zapowiadają się wyjątkowo hucznie, bo jest to 250. rocznica wydarzenia, które dało początek Stanom Zjednoczonym. Prezydent Donald Trump organizuje duży wiec w okolicy Białego Domu. Jakie tradycje wiążą się z tym świętem? Obchodzony 4 lipca Dzień Niepodległości (Independence Day) to najważniejsze święto państwowe w Stanach Zjednoczonych. Upamiętnia on przyjęcie Deklaracji Niepodległości przez Kongres Kontynentalny w 1776 roku, na mocy której trzynaście brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej ogłosiło zerwanie więzi z Wielką Brytanią i powstanie nowego, suwerennego państwa. W 2026 roku Amerykanie obchodzą wyjątkowo okrągłą rocznicę – mija dokładnie 250 lat od tego wydarzenia, co czyni tegoroczne obchody jednymi z najbardziej rozbudowanych w historii kraju.USA. Historia Dnia Niepodlegołości (4 lipca)Deklarację Niepodległości przyjęto 4 lipca 1776 roku w Filadelfii. Dokument, którego głównym autorem był Thomas Jefferson, ogłaszał niezależność kolonii od Korony Brytyjskiej i zawierał zapisane w preambule zasady równości oraz niezbywalnych praw człowieka do życia, wolności i dążenia do szczęścia. Choć formalne głosowanie za niepodległością odbyło się dwa dni wcześniej, to właśnie data zatwierdzenia ostatecznej treści dokumentu – 4 lipca – na stałe zapisała się jako narodowe święto.Pierwsze oficjalne obchody rocznicy odbyły się już w 1777 roku, a Kongres uznał 4 lipca za święto federalne w 1870 roku. Od tego czasu dzień ten stał się symbolem amerykańskiej tożsamości narodowej, patriotyzmu i wartości demokratycznych, na których zbudowano państwo.Czytaj także: Po transferze „Lewego” w Chicago rozdają Polish dogi. Co to za przysmak?Jak Amerykanie świętują 4 lipca?Tradycje związane z Dniem Niepodległości są głęboko zakorzenione w amerykańskiej kulturze i od pokoleń wyglądają bardzo podobnie w całym kraju. Wieczorem niebo rozświetlają pokazy sztucznych ogni – najsłynniejszy, Macy's 4th of July Fireworks nad Nowym Jorkiem, ogląda na żywo ponad milion widzów. Dzień zaczyna się od porannych parad, jak ta organizowana nieprzerwanie od 1785 roku w Bristolu w stanie Rhode Island, z udziałem orkiestr i weteranów wojskowych. Po południu 4 lipca Amerykanie zasiadają do grilla – tego dnia co roku w Stanach Zjednoczonych zjada się ponad 150 milionów hot dogów, do tego dochodzą hamburgery i arbuzy. Ulice i domy, za sprawą zawieszonych wszędzie flag, toną w barwach narodowych – czerwieni, bieli i błękicie. Wieczorem w wielu miastach, w tym w Waszyngtonie, odbywają się darmowe koncerty plenerowe i festyny.Obchody w Białym DomuTegoroczne święto to 250. rocznica uchwalenia Deklaracji Niepodległości. Z tej okazji w okolicach 4 lipca zorganizowanych zostało wiele wydarzeń, w tym gala UFC na trawniku Białego Domu, wielka wystawa „Great American State Fair”, zorganizowana w parku National Mall w Waszyngtonie – rozległym, reprezentacyjnym terenie zieleni ciągnącym się między Kapitolem a Pomnikiem Waszyngtona – a także mniejsze uroczystości patriotyczne w całym kraju.Czytaj także: Czy Polakom bliżej do Chin kosztem USA? Najnowszy sondażKulminacją obchodów ma być wiec z udziałem prezydenta Donalda Trumpa pod hasłem „Salute to America”. Uroczystość odbędzie się w sobotę 4 lipca w National Mall. Zaplanowane są koncerty, pokazy lotnicze i widowiskowy pokaz fajerwerków.Wydarzenie to jednak od miesięcy budzi kontrowersje – część kongresmenów, w tym również z Partii Republikańskiej, krytykuje nadmierne upolitycznienie jubileuszu. Niektórzy artyści zaproszeni do występu wycofali się z udziału, tłumacząc to obawą przed kojarzeniem wydarzenia z jedną opcją polityczną. Demokraci w Kongresie zarzucają administracji przekierowanie środków publicznych z ponadpartyjnej komisji America250 na rzecz związanej z Białym Domem organizacji Freedom 250 oraz brak przejrzystości finansowej całego przedsięwzięcia. Zwolennicy prezydenta odpowiadają, że to właśnie dzięki jego zaangażowaniu obchody 250-lecia zyskały rozmach adekwatny do rangi rocznicy.Czytaj także: Prezydent Nawrocki w USA. Wskazał na „strategiczny cel Polski”