Element wojny cyfrowej. Aplikacje randkowe mogą być wykorzystywane przez państwowe służby specjalne do prowadzenia działań wywiadowczych, rekrutacji agentury oraz operacji wpływu. Od początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji takie platformy stały się elementem cyfrowego pola walki, o czym pisze Maciej Góźdź z portalu Sprawdzamto.pl. Maciej Góźdź z portalu Sprawdzamto.pl zaznacza, że ukraińskie służby i zachodnie instytucje zajmujące się cyberbezpieczeństwem ostrzegają przed zagrożeniem związanym z budowaniem relacji online.Aplikacje randkowe elementem wojny cyfrowejZ opracowania opublikowanego w maju 2026 r. przez unijny projekt do walki z dezinformacją EUvsDisinfo – koordynowanego przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych (EEAS) – wynika, że od początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę aplikacje randkowe, takie jak Tinder, stały się elementem wojny cyfrowej.Takie programy mobilne w rękach służb specjalnych stają się narzędziem do pozyskiwania informacji o użytkownikach, identyfikowania potencjalnych celów, nawiązywania prywatnych relacji oraz prowadzenia operacji dezinformacyjnych.Czytaj również: Seniorka chciała zacząć grać na giełdzie. Straciła ogromną kwotęRosyjskie próby werbowania ukraińskich obywateliW lutym 2026 r. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz Ministerstwo Obrony Ukrainy ostrzegły przed nasileniem rosyjskich prób werbowania obywateli poprzez fałszywe profile kobiet oraz konta podszywające się pod funkcjonariuszy ukraińskich służb.SBU informowała, że ofiary były zmuszane m.in. do obserwowania wskazanych osób, fotografowania obiektów infrastruktury krytycznej, a nawet dokonywania podpaleń.W styczniu 2026 r. ukraińskie służby zatrzymały 22-letniego mężczyznę podejrzanego o próbę podpalenia urzędu pocztowego. Według śledczych został zwerbowany za pośrednictwem aplikacji randkowej, a jego rosyjski opiekun nakazał transmitowanie podpalenia na żywo. Z kolei w lipcu 2025 r. zatrzymano kobietę, która – według SBU – miała otrzymać przez portal randkowy polecenie podłożenia ładunku wybuchowego w hotelu.EUvsDisinfo opisuje przypadek Ukrainki, która, korzystając z wielu profili na Tinderze i porównując odległości wyświetlane przez aplikację, miała zidentyfikować ponad 70 lokalizacji rosyjskich wojsk.„Honey trap” klasyczną metodą wywiaduW środowisku wywiadowczym pułapka wykorzystująca relacje romantyczne lub seksualne do zdobywania informacji albo wpływania na zachowanie ofiary funkcjonuje pod nazwą „honey trap”.Dr Łukasz Olejnik, badacz King's College London i ekspert ds. cyberbezpieczeństwa zwraca uwagę, że aplikacje randkowe są wręcz stworzone do działań służb specjalnych.– Użytkownik sam ujawnia zdjęcia, miejsce pobytu, styl życia, potrzeby emocjonalne, poglądy. Kontekst rozmowy quasi-intymnej może tylko obniżać czujność – zaznaczył. Ekspert podkreśla, że z pozornie niewinnych informacji można odtworzyć miejsce zamieszkania, miejsce pracy, codzienne trasy czy relacje rodzinne.Czytaj również: Skradł serce i oszczędności. Został po nim bukiet kwiatówDziałania obcych wywiadów w PolsceNie ma publicznie dostępnych informacji o konkretnych postępowaniach prowadzonych w Polsce dotyczących werbunku przez aplikacje randkowe, jednak dr Łukasz Olejnik ocenia jednak, że zjawisko z dużym prawdopodobieństwem występuje również u nas.– Prawdopodobieństwo takich działań w Polsce oceniam na 100 proc. Statystycznie rzecz biorąc, musiało mieć to miejsce – wyjaśnia specjalista. To jednak opinia eksperta, a nie informacja potwierdzona przez polskie służby.Jak nie dać się oszukać w aplikacjach randkach?Zagrożenie związane z budowaniem relacji online od lat opisują również zachodnie instytucje zajmujące się cyberbezpieczeństwem. Amerykańska CISA (Cybersecurity and Infrastructure Security Agency) w poradnikach dotyczących bezpieczeństwa osobistego zaleca ograniczanie ilości informacji publikowanych w mediach społecznościowych i ostrożność wobec prób szybkiego przenoszenia rozmów do prywatnych komunikatorów.Brytyjskie National Cyber Security Centre (NCSC) ostrzega z kolei, że zagraniczne służby coraz częściej wykorzystują media społecznościowe i relacje internetowe do identyfikowania osób mających dostęp do informacji poufnych oraz prowadzenia długotrwałych operacji socjotechnicznych.Podobne wnioski płyną z analiz firmy Mandiant (Google Cloud), dotyczących działalności grup powiązanych z Chinami, Rosją i Iranem. Eksperci wskazują, że wiele operacji szpiegowskich rozpoczyna się od budowania zaufania z wykorzystaniem fałszywych tożsamości w serwisach społecznościowych, komunikatorach i aplikacjach randkowych. Taki schemat pojawia się w raportach Mandiant dotyczących kampanii prowadzonych przez grupy APT oraz operacji wykorzystujących tzw. social engineering.Czytaj także: Udawał młodą piękność w sieci. Okradł kilkadziesiąt osób