Kolejna próba mediacji. Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Ukrainy i Polski – Andrija Sybihy i Radosława Sikorskiego – trwało prawie godzinę, ale wnioski z nich pozostały niejawne. Wiadomo, że był to kolejny etap łagodzenia napięć pomiędzy obu krajami, po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o gloryfikacji formacji UPA, która m.in. mordowała Polaków podczas II wojny światowej. – Dyplomacja woli ciszę i wymaga tego, by emocje opadły – powiedział wicepremier Radosław Sikorski, pytany o rozmowę z szefem MSZ Ukrainy Andrijem Sybihą. Z komunikatu resortu wynika, że dotyczyła ona „konieczności prowadzenia konstruktywnego dialogu", który "nie będzie wykorzystywany przez państwa i osoby temu nieprzyjazne”.W komunikacie podkreślono również, że „ministrowie zgodzili się, że kluczem do poprawy naszych relacji jest dialog historyczny oparty na prawdzie i poszanowaniu przeszłości”.Sybiha: zaproponowałem kroki antykryzysowe„Ukraina pozostaje otwarta na równy i szczery dialog. Zaproponowałem pakiet kroków antykryzysowych. Obejmuje on zainicjowanie konsultacji między naszymi ministerstwami spraw zagranicznych, zorganizowanie spotkania ekspertów historyków z czasów II wojny światowej, którzy uczestniczyli w Polsko-Ukraińskim Kongresie Historyków w maju oraz zwrócenie się do przywódców religijnych obu narodów, aby wykorzystać ich autorytet w naszym dwustronnym dialogu” – napisał Sybiha w serwisie X.Czytaj także: Europosłowie krytykują ruch Zełenskiego. „To było niepotrzebne”Kilkanaście minut po zakończeniu rozmów Sybiha – Sikorski, do sprawy odniósł się także premier Donald Tusk, który miał oddzielną konferencję prasową dotyczącą innych tematów.– Mam sygnały, że dotarło to do strony ukraińskiej, że eskalacja napięcia nie służy niczemu dobremu – przekazał szef rządu.