Ciężar spoczywa na rodzicach. Sukces Igi Świątek, Mai Chwalińskiej czy Huberta Hurkacza sprawia, że coraz więcej osób marzy o zawodowej karierze tenisowej. Z perspektywy kibica widać jednak głównie trofea, wielkoszlemowe turnieje i milionowe nagrody. Znacznie mniej mówi się o tym, ile kosztuje dojście do miejsca, w którym zawodnik zaczyna zarabiać. A droga jest długa, ryzykowna i niezwykle kosztowna. Według ekspertów Polskiego Związku Tenisowego doprowadzenie dziecka od pierwszych treningów do zawodowego poziomu może kosztować od 500 do 700 tys. dolarów, czyli około 1,8-2,5 mln złotych.To kwoty, które dla większości rodzin są całkowicie poza zasięgiem.W praktyce oznacza to, że talent jest dopiero początkiem drogi. Równie ważne stają się pieniądze, sponsorzy i determinacja rodziców.Pierwszy etap zaczyna się od rodzicówNajwiększy ciężar finansowy spoczywa na rodzinie. Kilkuletnie dziecko potrzebuje regularnych treningów indywidualnych, zajęć ogólnorozwojowych, sprzętu oraz dostępu do kortów.W Polsce godzina treningu z trenerem kosztuje przeciętnie od 120 do 220 zł. Do tego dochodzi wynajem kortu, który wynosi nawet 140 zł za godzinę. Już kilka treningów tygodniowo oznacza wydatki liczone w tysiącach złotych miesięcznie.Do tego dochodzą rakiety, naciągi, piłki, obuwie, odzież sportowa, przygotowanie motoryczne, fizjoterapia oraz pierwsze turnieje krajowe. Im większe postępy zawodnika, tym szybciej rosną koszty.Dla wielu rodzin jedyną szansą stają się programy wspierające dzieci oraz lokalne kluby. Taką drogę przeszła również Maja Chwalińska, której początki umożliwiły programy szkoleniowe, a później wsparcie klubu, Polskiego Związku Tenisowego i sponsorów.Trener Coach Mistrz Pro Tour, były kapitan Reprezentacji Polski Davis Cup, Prezes KT Arka Gdynia, Członek Komisji ds. kształcenia i doskonalenia trenerów PZT Radosław Szymanik w rozmowie z portalem TVP.Info zwrócił uwagę na system szkolenia w kraju i drogę jaką przeszli polscy tenisiści.– Zarówno Chwalińska, jak i Majchrzak przygodę ze sportem zaczynali od Tenisowej Talentiady. Później brali udział w akcjach szkoleniowych i zgrupowaniach, a wsparcie z LOTTO PZT Team – wspominał o tym niedawno Majchrzak – pomagało lepiej planować i szerzej patrzeć na karierę. Opiekujemy się naszymi zawodnikami od początku ich drogi. Mamy programy popularyzacyjne i szkoleniowe dla wszystkich kategorii wiekowych, młodzież bierze udział w akcjach szkoleniowych, a najlepsi seniorzy mogą liczyć na wsparcie w ramach LOTTO PZT Team – zaznaczył. Junior. Talent przestaje wystarczaćNajdroższy etap rozpoczyna się około 13-15 roku życia. To moment, gdy młody zawodnik zaczyna regularnie rywalizować za granicą.Pojawiają się także wydatki na:• wyjazdy na turnieje ITF i Tennis Europe,• przeloty,• hotele,• wyżywienie,• wpisowe,• transport sprzętu,• opłacenie trenera podczas wyjazdu.Amerykańska federacja USTA już kilkanaście lat temu wskazywała, że utrzymanie profesjonalnego tenisisty kosztuje ponad 140 tysięcy dolarów rocznie. Co więcej brytyjska Lawn Tennis Association oszacowała, iż koszt wyszkolenia zawodnika wynosi około 385 tys. dolarów.Z uwagi na rosnące koszty coraz częściej rodzice nie są już w stanie finansować kariery samodzielnie. To właśnie wtedy pojawiają się sponsorzy, inwestorzy bądź większe wsparcie klubów i federacji.Bez takiej pomocy wielu utalentowanych zawodników kończy sportową przygodę jeszcze przed wejściem do profesjonalnego tenisa.Zawodowiec, który nadal dokładaParadoks zawodowego tenisa polega na tym, że sam udział w turniejach nie oznacza jeszcze finansowej stabilizacji.Przykładem jest Magda Linette, która szacuje roczne koszty utrzymania zespołu na około 400 tys. dolarów.Do tego dochodzą podróże po całym świecie i wysokie podatki, które znacząco zmniejszają realne dochody z wygranych turniejów.Dlatego nawet zawodnicy obecni w światowym tourze często balansują na granicy opłacalności.Czytaj także: Sabalenka grozi bojkotem wielkoszlemowych turniejówKiedy tenis zaczyna się zwracać? Co istotne, dopiero miejsce w okolicach 250. pozycji światowego rankingu pozwala mówić o pierwszych zauważalnych wpływach z gry.Stabilne utrzymanie zapewnia również pierwsza setka rankingu ATP bądź WTA. Jednakże prawdziwe zarobki zaczynają się dla zawodników należących do ścisłej światowej czołówki.To oznacza, że przez kilkanaście lat rodzina inwestuje ogromne pieniądze bez żadnej gwarancji sukcesu.Polska produkuje gwiazdySukcesy Igi Świątek, Magdy Linette, Magdaleny Fręch, Mai Chwalińskiej, Huberta Hurkacza czy Kamila Majchrzaka pokazują, że Polska potrafi wychowywać tenisistów światowego formatu.Jednocześnie niemal każda z tych historii ma wspólny mianownik – ogromny wysiłek rodzin.Początek kariery Igi Świątek również wiązał się z bardzo dużymi wyrzeczeniami finansowymi.Rodzina przez lata finansowała rozwój córki z własnych środków, a później konieczne było stworzenie prywatnego sztabu szkoleniowego, którego koszty znacznie przekraczały możliwości publicznych programów wsparcia.– Sukces to zawsze połączenie talentu, ciężkiej pracy, zaangażowania rodziny i trenerów oraz systemowego wsparcia. Nie da się tych elementów oddzielić. Właśnie w ten sposób rodziły się świetne wyniki, które osiągają ostatnio Maja Chwalińska czy Kamil Majchrzak. Oboje podkreślają, że dużą rolę w ich sukcesie odegrało wsparcie PZT – wylicza Szymanik.PZT. Lepsza infrastruktura, stare problemyPolski Związek Tenisowy znajduje się dziś w znacznie stabilniejszej sytuacji finansowej niż kilka lat temu. Wspólnie z Ministerstwem Sportu i Turystyki realizowany jest program modernizacji infrastruktury o wartości przekraczającej 80 mln złotych.Powstają nowe hale, zadaszenia i zaplecza treningowe. W Polsce działa już ponad tysiąc klubów tenisowych oraz około 10,5 tys. kortów, z czego coraz większą część stanowią całoroczne obiekty.– Polski tenis przeżywa jeden z najlepszych okresów w historii. Ostatnie sukcesy nie są przypadkiem – są efektem konsekwentnie budowanego systemu wsparcia – podkreśla Szymanik.Rozwija się także prywatna infrastruktura. W krajowej czołówce znajdują się BKT Avdantage Bielsko-Biała, KS Górnik Bytom, OŚ AZS Poznań, Tenis Kozerki oraz Legia Tenis Warszawa. To właśnie tam szkolona jest znaczna część krajowej czołówki.Z kolei Sopocka Akademia Tenisowa podkreśla, jak ważna jest filozofia szkoleniowa w kształceniu tenisistów.– Akademia stawia na połączenie edukacji szkolnej z wyczynowym treningiem tenisowym. Jej celem jest stworzenie optymalnych warunków do rozwoju sportowego i intelektualnego zawodników oraz przygotowanie ich do rywalizacji na najwyższym poziomie – zaznaczono.Podobnie działa Akademia Tenisa Starogard Gdański, która skupia się nie tylko na nauce techniki.– Klub koncentruje się na szkoleniu dzieci i młodzieży zgodnie z programem Tenis10 (Play&Stay). Oprócz nauki techniki podkreśla rozwijanie pasji, systematyczności oraz zdrowych nawyków i cech charakteru – wyjaśniono.Lepsza infrastruktura nie rozwiązuje jednak najważniejszych problemów. Nadal największy ciężar finansowania rozwoju młodych zawodników spoczywa na rodzicach. To oni przez wiele lat pokrywają większość kosztów, zanim pojawią się sponsorzy lub wsparcie federacji.Dlatego mimo kolejnych inwestycji środowisko tenisowe od lat zwraca uwagę, że system szkolenia nadal pozostaje w dużej mierze prywatnym przedsięwzięciem rodziny.– Kluczem do sukcesu jest jeszcze silniejsza współpraca całego środowiska: klubów, trenerów, rodziców, sponsorów i samorządów. W tym sporcie nie ma jednej instytucji, która wychowa mistrza – dodaje Szymanik.Historia, która pokazuje, czym naprawdę jest droga na szczytNajlepszym symbolem ceny sukcesu pozostaje kariera Novaka Djokovicia.Zanim został rekordzistą pod względem liczby wielkoszlemowych tytułów i jednym z najwybitniejszych tenisistów w historii, dorastał w osiągniętej konfliktami Serbii, gdzie jego rodzina nie dysponowała – w przeciwieństwie chociażby do Rogera Federera i Rafaela Nadala – środkami pozwalającymi finansować kosztowny sport.Aby opłacić treningi, wyjazdy i zagraniczne akademie tenisowe, jego ojciec wielokrotnie zaciągał wysoko oprocentowane pożyczki, ryzykując finansową przyszłość całej rodziny.W tamtym momencie nikt nie mógł zagwarantować, że poniesione koszty kiedykolwiek się zwrócą. Mogły zakończyć się bankructwem, a nie wielkoszlemowymi tytułami.To właśnie dlatego historia Djokovicia pozostaje uniwersalną opowieścią o współczesnym tenisie. Za każdym mistrzem stoją nie tylko talent i trofea, ale również lata finansowego ryzyka, rodzinnych wyrzeczeń i wiary, że inwestycja w marzenia kiedyś przyniesie rezultat.Bo w tenisie najpierw wydaje się miliony. Dopiero później, i tylko nieliczni, mają szansę je odzyskać. Czytaj także: Wimbledon bez Alcaraza. Kontuzja krzyżuje Hiszpanowi plany