Będzie głosowanie w Sejmie. Projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta, znany jako „lex szarlatan”, trafił w czwartek ponownie do sejmowej komisji zdrowia po zgłoszeniu poprawek i wniosku o odrzucenie na posiedzeniu Sejmu. Komisja negatywnie zaopiniowała te propozycje. Projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta wróci do Sejmu, gdzie odbędzie się głosowanie.Podczas drugiego czytania posłowie zgłosili poprawki. KO, Lewica, PiS, Polska 2050, PSL i Centrum deklarowali poparcie dla ustawy. Konfederacja wniosła o odrzucenie.Poprawki wnieśli Marcelina Zawisza (Razem) i Jarosław Sachajko (Demokracja Bezpośrednia). Marcelina Zawisza zwróciła uwagę, że projekt jest „okrojony” tylko do usług pseudomedycznych, a jak zauważyła, „pseudomedyczny biznes stoi nie tylko poradami szarlatanów”, lecz także handlem preparatami i urządzeniami sprzedawanymi chorym ludziom „jako nadzieja na zdrowie”. Posłanka złożyła wniosek, by uzupełnić projekt o ów handel.Kilka poprawek złożył Jarosław Sachajko. Dotyczyły m.in. wyłączenia z katalogu usług pseudomedycznych osteopatii, akupunktury, naturopatii czy tradycyjnej medycyny chińskiej, gdy osoba je praktykująca ma udokumentowane kwalifikacje i nie wprowadza pacjenta w błąd. Obejmowały także zalecania dopuszczonych do obrotu produktów czy ograniczenia uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta do kontroli domen internetowych. Czytaj także: Chcesz żyć dłużej? Uprawiaj tę dyscyplinę sportuTylko Konfederacja przeciw ustawiePoseł Bolesław Piecha (PiS) wskazywał, że popularność szarlatanów jest skutkiem słabości systemu ochrony zdrowia i ogromnych kolejek. Zaznaczył, że jego klub „nie będzie przeciw” nowelizacji.Marta Golbik (KO) podawała przykład mechanika z wykształceniem gimnazjalnym, opisywanego przez dziennikarza Michała Janczurę, który podawał się za ginekologa i nakłuwał kobietom macice. Niektóre z nich zmarły. Zaznaczyła, że do tej pory RPP nie miał uprawnień, by interweniować w takich przypadkach.Radosław Lubczyk (PSL) podkreślił, że rozwój rynku pseudomedycyny jest bardzo niepokojący i jego klub oczekuje szybkiego wdrożenia przepisów procedowanego projektu.Joanna Wicha (Lewica) powiedziała, że projekt jest odpowiedzią na leczenie raka metodami bez potwierdzonej skuteczności, odstawianie leczenia na rzecz medytacji czy leczenie chorób biorezonansem.Norbert Pietrykowski (Centrum) powiedział, że „kto chce leczyć, niech idzie na medycynę”. Zaznaczył, że tak jak nie ma matematyki alternatywnej, tak on nie wierzy w istnienie alternatywnej medycyny.Wioleta Tomczak (Polska 2050) podkreśliła, że szerokie uprawnienia RPP są w pełni uzasadnione, bo stosowanie pseudomedycznych praktyk, które mają przynieść szybkie rozwiązania, kończy się w najlepszym przypadku brakiem rezultatów, w najgorszym zgonem.Zdaniem Grzegorza Płaczka (Konfederacja) projekt „jest głupi” i wnioskował o odrzucenie go w całości. Karina Anna Bosak (Konfederacja) wskazała, że projekt stwarza narzędzia do bezkarnego nadużywania władzy. Chodzi o poszerzone kompetencje RPP.Roman Fritz (Konfederacja Korony Polskiej) także wniósł o odrzucenie projektu. Jego zdaniem nowela doprowadzi do stworzenia „ministerstwa prawdy medycznej”, a jej twórcy są na usługach koncernów farmaceutycznych.Czytaj także: Kara więzienia dla białoruskiego youtubera. „Omal nie umarł za kratkami”Lex szarlatan – założenia projektuCelem procedowanego projektu jest wyeliminowanie z rynku i internetu groźnych dla zdrowia i życia usług, które nie są zgodne z bieżącą wiedzą medyczną.Nowelizacja zakłada przyznanie Rzecznikowi Praw Pacjenta (RPP) uprawnień, na mocy których będzie mógł wydawać ostrzeżenia publiczne, jeżeli strona postępowania dopuszcza się praktyki, która może zagrażać pacjentom. Zyska także prawo do wydawania decyzji tymczasowych, zobowiązujących podmioty do natychmiastowego zaprzestania określonych działań lub zaniechań jeszcze przed zakończeniem postępowania.Rzecznik Praw Pacjenta będzie też mógł żądać wszczęcia postępowania i brać udział w toczącym się postępowaniu na prawach przysługujących prokuratorowi w sprawach cywilnych dotyczących praw pacjenta z zakresu procedowanego projektu.Resort zdrowia w porozumieniu z RPP przewidział także wysokie kary finansowe. Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów będzie grozić kara do 1 mln zł, a za brak współpracy z rzecznikiem – do 100 tys. zł. Sankcje te będą obowiązywały także wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji.Czytaj także: Nowe ukraińsko-amerykańskie rozdanie? Rozmowy na wysokim szczeblu