Mężczyzna cudem uniknął śmierci. Po ośmiu dniach od trzęsienia ziemi w Wenezueli spod gruzów zawalonego centrum handlowego wydobyto żywego mężczyznę. Uratowanym jest 44-letni Hernán Alberto Gil Flores, który w chwili katastrofy pełnił dyżur jako ochroniarz w centrum handlowym Galerías Playa Grande w nadmorskim mieście Catia La Mar, w stanie La Guaira. Do zawalenia budynku doszło 24 czerwca podczas silnych wstrząsów sejsmicznych, które nawiedziły północną część kraju.Według ratowników mężczyzna przeżył dzięki temu, że znajdował się w niewielkiej budce ochroniarskiej. Konstrukcja nie została całkowicie zgnieciona przez gruz i utworzyła przestrzeń, która umożliwiła mu przetrwanie przez osiem dni.Początkowo służby nie wiedziały, czy pod zawalonym budynkiem znajdują się jeszcze żywi ludzie. Przełom nastąpił, gdy ratownicy usłyszeli głos uwięzionego ochroniarza. Od tego momentu rozpoczęła się skomplikowana operacja, podczas której utrzymywano z nim kontakt i dostarczano mu wodę cienkim przewodem poprowadzonym przez szczeliny w gruzowisku.Osiem dni pod gruzamiAkcję ratunkową prowadzono niemal wyłącznie ręcznie. Ze względu na niestabilną konstrukcję zawalonego budynku użycie ciężkiego sprzętu mogło doprowadzić do kolejnego zawalenia i zagrozić zarówno uwięzionemu mężczyźnie, jak i ratownikom. W pracach uczestniczyły wyspecjalizowane zespoły z kilku państw, które przez wiele dni stopniowo usuwały kolejne elementy konstrukcji i zabezpieczały tunele prowadzące do poszkodowanego.Operacja zakończyła się sukcesem w czwartek nad ranem. Po wydobyciu spod gruzów mężczyzna został przekazany zespołom medycznym. Jak dotąd nie przekazano szczegółowych informacji na temat jego stanu zdrowia ani zakresu odniesionych obrażeń.Uratowanie ochroniarza uznano za jeden z najbardziej niezwykłych momentów akcji ratunkowej prowadzonej po trzęsieniu ziemi w Wenezueli. Ratownicy podkreślają, że z każdą kolejną dobą szanse na odnalezienie żywych osób pod gruzami gwałtownie malały, dlatego wydobycie mężczyzny po ośmiu dniach było wyjątkowym wydarzeniem.Czytaj także: Katastrofa poduszkowca na jeziorze. Łódź mogła być przeciążona