„Nie promowałem go”. Zareagowałem tak, jak powinienem i tak, jak zawsze reaguje Koalicja Obywatelska – powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji, odnosząc się do pytań o aferę w Szpitalu Południowym w Warszawie. Pracownik związanej z PiS stacji telewizyjnej pytał Marcina Kierwińskiego o aferę w Szpitalu Południowym, gdzie młody lekarz i jednocześnie radny KO, kierując SOR-em bez uprawnień zarobił 1,6 mln złotych. W szpitalu miał istniać również salonik VIP przeznaczony dla polityków KO.– Od początku tej afery spotykałem się z Państwem i powiem jeszcze raz: Pan Dawid Kacprzyk nie był członkiem żadnych władz KO ani PO na poziomie miasta ani regionu – podkreślił. – To obala państwa rzeczywistość na paskach grozy, że on miał umocowanie i wpływy w strukturach Koalicji Obywatelskiej – dodał. – Zareagowałem tak, jak powinienem i tak jak reaguje Koalicja Obywatelska – powiedział, zaznaczając, że Kacprzyk już nie pracuje w szpitalu i nie jest radnym KO. – Nie zajmuję się obsadą leczniczą w jakichkolwiek szpitalach. Nie mam kompetencji ani chęci się tym zajmować – powiedział Kierwiński, podkreślając, że nie był promotorem Kacprzyka.Czytaj także: Posłanka nie ma wątpliwości. „W sprawie Szpitala Południowego polecą łby”– Dowiedziałem się o jego zarobkach, gdy dziennikarze pokazali jego oświadczenie majątkowe – mówił.Szef MSWiA podkreślił, że „takie zarobki są niewyobrażalne w jakiejkolwiek instytucji publicznej”.Skandal w prosektorium. Czy minister wiedział?Odnosząc się do kwestii skandalicznych nadużyć w prosektorium Szpitala Południowego, w którym – według medialnych doniesień – dochodziło do handlu zwłokami i innych nieetycznych praktyk, Kierwiński zadeklarował, że zostawia tę sprawę prokuraturze i powinna ona zostać wyjaśniona, a winni powinni być ukarani. Pytany o to, czy w strukturach KO w związku z tą sprawą polecą głowy, odpowiedział, że „PiS i przystawki pracują nad tym, żeby struktury KO z tym połączyć”. – Ale ja nie znam nikogo z KO, kto by pracował w tym prosektorium. Trudno, żeby partia polityczna wiedziała, co dzieje się w prosektorium – stwierdził.