Na pomoc było za poźno. Aligator zaatakował kobietę, która postanowiła popływać w rzece na Florydzie z chłopakiem i najlepszą przyjaciółką. Życia 31-latki nie udało się uratować. Do tragedii doszło w niedzielę około godziny 13:30 czasu miejscowego. 31-letnia Brittany Clark z Orlando poszła popływać w rzece Econlockhatchee w lesie stanowym Little Big Econ razem z chłopakiem i najlepszą przyjaciółką. W pewnym momencie aligator złapał ją zębami za ramiona i jedno oderwał.Partner kobiety natychmiast zadzwonił na numer alarmowy 911. – Jest źle. Jest naprawdę źle. Proszę się pospieszyć. Traci dużo krwi – relacjonuje rozmowę stanowy urząd nadzorujący dziką przyrodę i rybołówstwo FWC.Kobieta wyciągnięta na brzeg po ataku aligatoraNa miejsce wysłano ratowników z FWC, hrabstwa Seminole oraz stanowego Departamentu Leśnego. Media publikują też dalszą część rozmowy. Wiadomo, że partner 31-latki i jej przyjaciółka wyciągnęli kobietę na brzeg.– Czy jej ramiona są nadal połączone z resztą ciała, czy też aligator je ma? – zapytał dyspozytor. – Jedno z nich ledwo trzyma się na włosku, a drugie jest daleko – padła odpowiedź. – Czy wiesz, gdzie jest drugie ramię? – dopytywał dyspozytor. – Zniknęło – przyznał mężczyzna.Czytaj także: Atak krokodyli na dziecko. Śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwaObrażenia Clark były zbyt poważne. Kobieta zmarła w drodze do szpitala – przekazały władze. FWC podał, że na miejsce wezwano myśliwych, który wytropili dwa około 4-metrowe aligatory. Zwierzęta zostały zabite. Pobrano próbki z ich przewodów pokarmowych, żeby ustalić, który z nich zaatakował 31-latkę.Dochodzenie FWC jest nadal w toku. „Poważne obrażenia spowodowane przez aligatory na Florydzie należą do rzadkości” – poinformowała służba w komunikacie. „FWC traktuje bezpieczeństwo publiczne priorytetowo i zarządza stanowym programem zwalczania uciążliwych aligatorów (SNAP), który zajmuje się skargami dotyczącymi konkretnych aligatorów, mogących stanowić zagrożenie dla ludzi, zwierząt domowych lub mienia” – dodano.