Seria eksplozji w Grecji. W szpitalu w Salonikach zmarła w środę jedna z pięciu osób poszkodowanych w porannych atakach bombowych na domy członków rządzącej w Grecji partii Nowa Demokracja – poinformowała dyrekcja placówki. W zamachach, które przeprowadzono przed świtem, użyto bomb zapalających. Dyrekcja szpitala przekazała, że ofiarą śmiertelną zamachów jest matka byłej kandydatki do parlamentu z ramienia Nowej Demokracji. W wyniku odniesionych ran, przede wszystkim oparzeń, 72-letnia kobieta trafiła do szpitala na oddział intensywnej terapii. W atakach ucierpieli też mąż i córka zmarłej, a także prominentny działacz Nowej Demokracji w Salonikach oraz były poseł z ramienia tej partii.Policja przekazała, że do przeprowadzenia zamachów, które przeprowadzono o świcie, użyto prymitywnych ładunków wybuchowych wykonanych z butli z gazem do kuchenek turystycznych.Reakcja premiera GrecjiKondolencje rodzinie zmarłej złożył premier Grecji Kyriakos Micotakis. „Nie ma tolerancji dla rozlewu krwi. Terroryzm musi zostać wygnany tam, gdzie jego miejsce – na margines” - stwierdził szef greckiego rządu.W specjalnym oświadczeniu sekretarz Nowej Demokracji Konstandinos Kiriangakis powiedział, że „partia nie da się sterroryzować”. Ataki potępili też m.in. rzecznik rządu Pawlos Marinakis, a także politycy opozycyjnych ugrupowań — PASOK i lewicowej Syrizy.Nikt nie przyznał się do odpowiedzialności za ataki. Portal dziennika „Kathimerini” napisał, że podobnych zamachów w przeszłości dokonywały niewielkie, skrajnie lewicowe grupy. Agencja AP przypomniała, że w lipcu 2025 r. bomba wybuchła przed domem prezesa greckiego stowarzyszenia strażników więziennych w Salonikach. Sam urzędnik nie odniósł obrażeń, ale dwie inne osoby zostały lekko ranne.Zobacz również: Polsko-ukraiński apel o opamiętanie. „Pierwszym krokiem rozbrojenie języka”