Duża sensacja. Mirra Andriejewa przyjechała do Londynu jako świeżo upieczona mistrzyni Rolanda Garrosa i jedna z największych faworytek Wimbledonu. Już w drugiej rundzie jej marzenia o kolejnym wielkoszlemowym triumfie brutalnie przerwała jednak Barbora Krejcikova. Czeszka wygrała po trzysetowej bitwie 4:6, 7:5, 6:4 i wyrzuciła z turnieju piątą rakietę świata. To miał być jeden z hitów drugiej rundy, ale mało kto zakładał, że dla Mirry Andriejewej będzie to już ostatni mecz w tegorocznym Wimbledonie. 19-letnia Rosjanka, która kilka tygodni temu triumfowała w Rolandzie Garrosie, przegrała z Barborą Krejcikovą 6:4, 5:7, 4:6. Tym samym już na bardzo wczesnym etapie turnieju z drabinki wypadła jedna z najgorętszych tenisistek sezonu.Początek spotkania układał się jeszcze po myśli Andriejewej. Mistrzyni z Paryża wygrała pierwszego seta 6:4 i wydawało się, że mimo trudnego losowania poradzi sobie z rywalką, która najlepiej czuje się właśnie na trawie. Krejcikova to przecież triumfatorka Wimbledonu z 2024 roku, zawodniczka doświadczona, sprytna i świetnie rozumiejąca specyfikę tej nawierzchni. Guardian podkreślał w relacji, że Czeszka, choć w tym sezonie nie zachwycała formą, na trawie wciąż potrafi być wyjątkowo groźna.Czytaj też: Uciekli spod topora. Genialny Kane uratował AnglięDecydujący okazał się drugi set. Andriejewa prowadziła w meczu, ale coraz częściej traciła kontrolę nad emocjami. Przy stanie 5:5 Krejcikova wytrzymała najważniejsze wymiany, odwróciła losy partii i doprowadziła do trzeciego seta. W relacji Guardiana zwracano uwagę, że Rosjanka, która w Paryżu imponowała dojrzałością, na korcie centralnym w Londynie momentami wracała do wersji z wcześniejszych etapów kariery – nerwowej, gwałtownej i nie zawsze panującej nad własną grą.W trzeciej partii Krejcikova wykorzystała swoje doświadczenie. Przełamała Andriejewą na 4:2, a później utrzymała przewagę, choć końcówka była nerwowa. Przy serwisie na zwycięstwo Czeszka miała kolejne piłki meczowe, ale Rosjanka jeszcze próbowała wrócić do gry. Ostatecznie Krejcikova zamknęła spotkanie wynikiem 6:4 w decydującym secie.