3 euro za produkt, nie paczkę. Zakupy na Temu, AliExpress czy Shein mogą kosztować więcej. Od 1 lipca obowiązują nowe zasady dotyczące przesyłek spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro. Dodatkowa opłata wynosi 3 euro, ale nie zawsze zapłacimy ją za całą paczkę. Nowe przepisy mają powstrzymać falę tanich produktów trafiających na wspólny rynek głównie z Chin. Dotychczas małe paczki korzystały ze zwolnienia z cła. Teraz dla poszczególnych kategorii produktów wprowadzono stałą opłatę w wysokości 3 euro. W praktyce oznacza to, że nie zawsze zapłacimy ją tylko raz – wszystko zależy od tego, ile różnych produktów znajduje się w zamówieniu.Nie ma znaczenia, kiedy klient kliknął przycisk „zamawiam”Nowe przepisy obejmują wszystkie przesyłki, które trafią na teren Unii Europejskiej po 1 lipca. Nie ma znaczenia, kiedy klient kliknął przycisk „zamawiam”. Oznacza to, że nawet zamówienie złożone jeszcze w czerwcu może zostać objęte nową opłatą, jeśli paczka dotrze do UE już po wejściu zmian w życie.Dla przykładu: osoba, która kupiła produkt 20 czerwca, ale jej przesyłka przekroczy unijną granicę 2 lipca, będzie musiała liczyć się z nowymi zasadami.Czytaj także: Kolejarze walczą ze skutkami upałów. Odwołane i opóźnione pociągi3 euro za kategorię produktu, a nie za całą paczkęNajwiększe zamieszanie może powodować sposób naliczania opłaty. Nie jest ona przypisana do przesyłki jako całości, ale do konkretnych pozycji towarowych.W praktyce oznacza to, że jedna paczka może zostać objęta kilkoma opłatami. Oto kilka przykładów: – Jeżeli klient zamówi kilka takich samych produktów, np. dwie koszulki tego samego rodzaju w różnych kolorach lub rozmiarach, nadal będzie to jedna kategoria i opłata wyniesie 3 euro.– Inaczej będzie w przypadku różnych produktów. Koszulka z krótkim rękawem i koszulka z długim rękawem mogą zostać potraktowane jako dwie osobne pozycje, co oznacza łącznie 6 euro opłaty. Podobnie wygląda sytuacja przy zakupie różnych kategorii, np. butów i torebki – mimo jednej przesyłki będą to dwa odrębne towary.– Jeszcze większy koszt pojawi się przy bardziej zróżnicowanym koszyku. Koszulka, bluza i spodnie mogą oznaczać trzy różne pozycje, a więc łącznie 9 euro dodatkowej opłaty.Kto faktycznie zapłaci?Zgodnie z przepisami opłatę uiszcza podmiot dokonujący zgłoszenia importowego, czyli najczęściej platforma sprzedażowa, gdzie dokonano zakupu. Dla kupujących nie oznacza to jednak, że koszt zniknie. Firmy mogą przenieść go na klientów, doliczając go do ceny produktów, kosztów dostawy albo wprowadzając osobną opłatę.W przypadku przesyłek zamówionych przed 1 lipca sytuacja może wyglądać inaczej. Kurier może poprosić odbiorcę o uregulowanie należności przed wydaniem paczki. Jeśli opłata nie zostanie zapłacona, przesyłka może wrócić do nadawcy.Nie jest wykluczone, że część platform zdecyduje się czasowo pokrywać koszty samodzielnie. Dotychczas największe serwisy zakupowe nie przedstawiły jednak szczegółowych informacji w tej sprawie.Czytaj także: Utrudnienia po wypadku. Zablokowana droga w kierunku WrocławiaZwrot produktu nie zawsze oznacza zwrot opłatyKupujący powinni pamiętać również o zasadach dotyczących zwrotów.Jeśli klient oddaje produkt wyłącznie dlatego, że zmienił zdanie, opłata importowa co do zasady nie jest zwracana. Wynika to z faktu, że nie jest ona częścią ceny produktu, lecz należnością publicznoprawną. Inaczej może być w przypadku wadliwego produktu albo niezgodności zamówienia z umową. W takich sytuacjach istnieje możliwość ubiegania się o zwrot opłaty, ale wymaga to dodatkowej procedury.Zakupy z magazynów w UE bez dodatkowych kosztówNowe zasady dotyczą wyłącznie przesyłek sprowadzanych spoza Unii Europejskiej. Jeżeli produkt znajduje się już w magazynie na terenie UE albo jest sprzedawany przez firmę działającą w Unii, dodatkowa opłata nie zostanie naliczona.To ważna zmiana, ponieważ część platform, w tym Temu, rozwija sieć europejskich magazynów, co pozwala ograniczyć formalności importowe.Czytaj także: „Sytuacja przedpogromowa”. Państwo bezradne wobec prawicowych radykałówEkspert: sprzedawcy szybko zmienią ofertęCelem nowych regulacji jest ograniczenie napływu bardzo tanich przesyłek z państw trzecich, szczególnie z Chin. Według Komisji Europejskiej 91 proc. takich paczek trafia do UE właśnie z tego kraju.Prof. Arkadiusz Kawa z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu ocenia, że początkowo zmiany mogą ograniczyć zakupy najtańszych produktów, jednak zarówno sprzedawcy, jak i konsumenci szybko dostosują się do nowych warunków.Jak wskazuje ekspert, w przypadku bardzo tanich produktów ostatecznie koszt najprawdopodobniej poniosą klienci. Jednocześnie azjatyckie platformy mogą zmieniać sposób sprzedaży, np. oferując większe zestawy produktów lub towary o wyższej wartości, aby zmniejszyć znaczenie nowej opłaty.Kolejna opłata pojawi się jesieniąTo nie koniec zmian dotyczących zakupów spoza UE.Od 1 listopada 2026 r. ma zostać wprowadzona dodatkowa unijna opłata manipulacyjna dotycząca sprzedaży wysyłkowej. Jej dokładna wysokość nie została jeszcze ostatecznie określona, ale według zapowiedzi ma wynosić około 2–3 euro za paczkę.Czytaj także: Oświadczenie majątkowe Trumpa. Ponad miliard dolarów zysku z kryptowalut