„Brak znamion przestępstwa”. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w dwóch wątkach sprawy tzw. zamachu stanu. Jeden dotyczy wygaszenia pod koniec 2023 r. mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, drugi – podżegania marszałka Sejmu do niezaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Sprawa ma związek ze śledztwem wszczętym po zawiadomieniu prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Dotyczyło ono podejrzenia popełnienia przestępstwa „zamachu stanu” przez przedstawicieli najważniejszych instytucji państwa. W zawiadomieniu wskazano m.in. premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu, a także część sędziów i prokuratorów.Śledztwo wszczął zastępca Prokuratora Generalnego Michał Ostrowski. W lutym 2025 roku postępowanie przejęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie.Wygaszenie mandatów posłów PiSWe wtorek rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Piotr Skiba poinformował, że 25 czerwca umorzono dwa wątki tej sprawy. Powodem był brak znamion przestępstwa.Pierwszy z nich dotyczył decyzji ówczesnego marszałka Sejmu Szymona Hołowni o wygaszeniu mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz niedopuszczeniu ich do udziału w pracach Sejmu od 29 grudnia 2023 roku do 8 czerwca 2024 roku.Hołownia wydał postanowienia o wygaszeniu mandatów dzień po tym, jak Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie skazał Kamińskiego i Wąsika na dwa lata więzienia za przekroczenie uprawnień w tzw. aferze gruntowej z 2007 roku.Jak przekazała prokuratura, marszałek Sejmu nie był uprawniony do oceny, czy sąd miał prawo wydać wyrok skazujący wobec polityków PiS, mimo że w 2015 roku prezydent zastosował wobec nich prawo łaski jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania.Przesłuchanie Szymona HołowniDrugi umorzony wątek dotyczył sugestii, by marszałek Sejmu nie zwoływał Zgromadzenia Narodowego i nie doprowadził do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. W przestrzeni publicznej pojawiały się także scenariusze, w których marszałek miałby czasowo przejąć obowiązki głowy państwa. Sam Szymon Hołownia w wypowiedziach medialnych określał to jako „podżeganie do zamachu stanu”.Prokuratura ustaliła jednak, że nikt nie składał Hołowni wprost takich propozycji, sugestii ani nacisków. Według śledczych jego słowa odnosiły się do medialnych wypowiedzi innych osób, które przedstawiały różne scenariusze polityczne.Czytaj również: Przesłuchanie lekarza sygnalisty. „Śledczy są usatysfakcjonowani”