„Łapcie złodzieja!”. Mieszkaniec powiatu mieleckiego ukradł z salonu jubilerskiego złoty łańcuszek o wartości blisko 14 tys. zł. Uciekając przed pracownikami sklepu, postanowił ukryć się w miejscu, w którym – jak sądził – nikt nie będzie go szukał. Wybrał... budynek komendy policji. Do zdarzenia doszło w miniony czwartek. Naczelnik Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Mielcu usłyszał przez otwarte okno swojego gabinetu okrzyki: „łapać go!”, „łapcie złodzieja!” i „ukradł łańcuszek!”.Gdy policjant wychodził już z budynku, aby zainterweniować, jego uwagę zwrócił siedzący na schodach 29-letni mieszkaniec powiatu mieleckiego, znany mu z wcześniejszych interwencji.Zachowanie mężczyzny wydało się funkcjonariuszowi podejrzane. Podczas interwencji 29-latek dobrowolnie wydał trzymany w zaciśniętej dłoni złoty łańcuszek. Na biżuterii znajdowały się oznaczenia identyfikujące jeden z salonów jubilerskich w centrum Mielca. Zuchwała kradzieżJak ustalili policjanci, chwilę wcześniej mężczyzna wszedł do sklepu jubilerskiego pod pretekstem obejrzenia biżuterii. W pewnym momencie wykorzystał nieuwagę obsługi, zabrał złoty łańcuszek o wartości 13 850 zł i wybiegł ze sklepu w kierunku komendy policji.Kiedy zorientował się, że ruszył za nim pracownik salonu, postanowił schować się w budynku komendy. Jak później tłumaczył, uznał, że będzie to ostatnie miejsce, w którym ktokolwiek będzie go szukał. Twierdził również, że zamierzał przeczekać sytuację, a następnie zgłosić się na policyjny dozór.Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut kradzieży. Za przestępstwo z art. 278 Kodeksu karnego grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Postępowanie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Mielcu.Czytaj także: Rodzinny interes. Żona kradła w pracy, mąż sprzedawał łup w sieci