Afera w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz-sygnalista Emil Jędrzejewski stawił się w stołecznej prokuraturze z pełnomocnikiem. Medyk ujawnił nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym. Po raz pierwszy były ordynator chirurgii miał być przesłuchany w ubiegłym tygodniu, jednak wtedy milczał i nie chciał odpowiedzieć na żadne z pytań prokuratora bez swojego pełnomocnika. Były ordynator chirurgii wcześniej w Kanale Zero stwierdził między innymi, że na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie. W wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. W trakcie środowego przesłuchania w stołecznej prokuraturze okręgowej Jędrzejewski tłumaczył, że nie będzie zeznawać, ponieważ nie udało mu się ustanowić pełnomocnika. Poprosił o odroczenie terminu. Lekarz miał zostać poinformowany, że nie jest to możliwe, a następny termin przesłuchania wyznaczono na poniedziałek 29 czerwca. Tym razem medyk stawił się w prokuraturze ze swoim przedstawicielem. Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Dwa śledztwa w sprawie lekarza-milioneraW sprawie Szpitala Południowego prowadzone są dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Chodzi m.in. o naruszenia zasad triażu przy klasyfikacji pacjentów SOR-u.Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej. Trwają kontrole w szpitalach prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP. Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR-ach Warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.O co chodzi w sprawie Szpitala Południowego?Ma to związek z publikacją portalu zero.pl z 15 czerwca, z której wynika, że Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł. Z ustaleń dziennikarzy wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.Dawid Kacprzyk został odwołany z placówki, stracił też członkostwo w Koalicji Obywatelskiej, której był radnym.CZYTAJ TAKŻE: Mecenas Dubois broni lekarza. „Stał się kozłem ofiarnym”