Jak wypadli? Mundial 2026 jest pierwszym w historii z udziałem 48 reprezentacji. Rozszerzenie turnieju otworzyło drzwi drużynom, które wcześniej mogły tylko marzyć o grze na największej piłkarskiej scenie. W Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie zadebiutowały cztery reprezentacje: Republika Zielonego Przylądka, Jordania, Curacao i Uzbekistan. Tylko pierwsza z nich wyszła z grupy. Bilans tej grupy pokazuje, jak brutalny potrafi być pierwszy kontakt z mistrzostwami świata. Czterej debiutanci stracili w fazie grupowej łącznie 30 goli, czyli średnio 2,5 bramki na mecz. Żaden z nich nie zakończył tej części turnieju z dodatnim bilansem bramkowym.Najlepiej wypadła Republika Zielonego Przylądka, która była jedną z najpiękniejszych historii fazy grupowej. Drużyna z niewielkiego wyspiarskiego państwa straciła tylko dwa gole i zakończyła rywalizację z bilansem bramkowym... równym zeru. Na tle pozostałych debiutantów wygląda to wręcz imponująco.Znacznie trudniejszą lekcję odebrali pozostali. Jordania zakończyła grupę z bilansem -5 i ośmioma straconymi bramkami. Curaçao straciło dziewięć goli i miało bilans -8. Najgorzej w tym zestawieniu wypadł Uzbekistan, który dał sobie strzelić aż 11 goli i zakończył fazę grupową z bilansem -9.To zestawienie dobrze pokazuje dwie strony rozszerzonego mundialu. Z jednej – turniej daje szansę nowym krajom, buduje historie i pozwala mniejszym federacjom mierzyć się z elitą. Z drugiej – różnica poziomów wciąż jest ogromna. Dla większości debiutantów mundial okazał się nie tylko świętem, ale też bardzo surowym egzaminem.Czytaj też: Ustawka na mundialu? Kapitan Iranu oskarża FIFA