Wyruszyło 70 kierowców. Kilkadziesiąt Fiatów 126p wyruszyło z Wrocławia w Wielką Wyprawę Maluchów dla Dzieci. Start charytatywnego rajdu miał miejsce przy Hali Stulecia. Celem podróży jest Normandia, gdzie uczestnicy mają dotrzeć 6 lipca. Ideą akcji jest pomoc najmłodszym ofiarom wypadków drogowych. Jak poinformowali w niedzielę podczas konferencji prasowej organizatorzy, w wyprawie bierze udział ok. 70 kierowców, którzy prowadzą pojazdy marki Fiat 126p. Trasa biegnie przez Czechy, Niemicy, Austrię, Szwajcarię i Francję. Łącznie z pojazdami serwisowymi w wyprawie pojedzie ok. 100 samochodów.– Bardzo dumny jestem z tego, że jest tylu uczestników, którzy chcą nieść pomoc. Ta wyprawa jest jeszcze większa niż poprzednia, bo mam na myśli to, co robimy też prewencyjnie: pokazujemy dzieciom i przygotowujemy je do uczestnictwa w ruchu drogowym. Nawet jeśli mielibyśmy uratować jedno zdrowie czy życie, to warto – powiedział ambasador akcji i kierowca rajdowy Kajetan Kajetanowicz.Celem jest zbiórka środków dla dzieci poszkodowanych w wypadkach oraz organizacja programów edukacyjnych i prewencyjnych. Hasło tegorocznej, czwartej edycji wyprawy to „Pozwól im dorosnąć”.Licytacja na wyprawę. Zebrano już 13 milionów złotychPodczas wyprawy zaplanowano licytacje przedmiotów przekazanych przez uczestników oraz sponsorów. W części polskiej odbędzie się również siedmiodniowy stream charytatywny.Jak poinformowali organizatorzy, w trakcie dotychczasowych wypraw udało się zebrać 13 mln zł. Środki zebrane podczas wyprawy, poprzez Fundację Polskiego Związku Motorowego oraz Fundację TVP trafiają do dzieci poszkodowanych w wypadkach, wspierając ich powrót do zdrowia.Ten cel wspiera m.in. pilot rajdowy Maciej Wisławski, który jest zdania, że na polskich drogach „widać brak edukacji”. – Widać to w przestarzałej i niedostosowanej do obecnego ruchu metodyce nauczania. Użytkownicy rowerów, hulajnóg nie mają pojęcia, jak należy się zachować, nie mają żadnego respektu do prawa. Jeżdżę dużo samochodem i rowerem, ale unikam tym drugim dróg. Boję się, bo zdaje sobie sprawę, jak jest kiepski i niski poziom tej relacji: człowiek–samochód–droga – ocenił Wisławski.Dla wielu uczestników wyprawy możliwość podróży popularnym „Maluchem” jest okazją do wspomnień. – „Maluszek” był pierwszym autem, które wykradałem tacie z garażu; po kilkudziesięciu latach kupiłem takie samo auto i tym bierzemy udział w wyprawie po raz kolejny – wspominał Kajetanowicz.Wielka Wyprawa Maluchów dla Dzieci. Finisz tradycyjnie na Rynku w KrakowieZ kolei Maciej Wisławski przypomniał, że w latach 70. i 80. miał okazję być członkiem jednej z dwóch fabrycznych załóg Fabryki Samochodów Małolitrażowych. – To była pierwsza epoka sukcesów w mojej przygodzie z rajdami samochodowymi. Trafiłem na prawy fotel do fenomenalnego kierowcy tamtych lat Andrzeja Lubiaka. Wtedy byliśmy przez 9 pełnych sezonów jedną z dwóch fabrycznych załóg. To był wielki prestiż. Wygranie w klasie, gdzie startowało 25 załóg, miało wielki ciężar gatunkowy w klasie sportowej – powiedział Wisławski.Po dotarciu do Normandii, uczestników czekają dwa dni przerwy. Swoją podróż wznowią w Warszawie 9 lipca, skąd udadzą się na północ Polski, by wzdłuż wschodniej granicy, przez Bieszczady dotrzeć na Śląsk. Finisz zaplanowano tradycyjnie na Rynku w Krakowie 15 lipca.Organizatorami projektu „Wielka Wyprawa Maluchów dla Dzieci” jest 126Evolution oraz Fundacja Stars4Stars. Wyjazd połączono z piknikiem edukacyjnym zorganizowanym przy Hali Stulecia, podczas którego zorganizowano miasteczko ruchu drogowego.Czytaj także: Młode matki w kryzysie. Ten dom ma pomóc im stanąć na nogi