Ważny akt sprzedaży. Indyjski Sąd Najwyższy rozstrzygnął trwający przeszło siedem dekad spór o spłachetek ziemi. W wieloletnią batalię prawną zaangażowane były cztery pokolenia jednej rodziny. Spór rozpoczął się od aktu sprzedaży 15,5 bighy gruntu (1 bigha wynosi około 0,25 hektara – przyp. red.) w wiosce Narsipur Kalan w dystrykcie Haridwar w stanie Uttarakhand. Podpisano go 4 czerwca 1957 roku. Na jego podstawie poprzednicy prawni Sarafata Alego kupili ponad 15 bigh ziemi i twierdzili, że od tamtego czasu pozostawali w jej posiadaniu. W kolejnych dekadach sprawa przechodziła przez różne etapy postępowań administracyjnych i sądowych. W 1984 roku kupujący uzyskali wpis dotyczący gruntu na swoją rzecz, a podczas postępowania konsolidacyjnego domagali się uznania swoich praw do ziemi.W 1999 roku urzędnik ds. konsolidacji oddalił roszczenia skarżących. Uznał, że akt sprzedaży nie został właściwie udowodniony i był nieważny na podstawie przepisów ustawy o reformie rolnej. Decyzję tę podtrzymały kolejne organy, a w 2017 roku także Wysoki Sąd. Sądy niższych instancji wskazywały między innymi na rozbieżności dotyczące świadka poświadczającego dokument. Chodziło o różnicę między miejscem zamieszkania podanym w zeznaniu a tym widniejącym w uwierzytelnionej kopii aktu.Sąd Najwyższy podjął decyzjęIndyjski Sąd Najwyższy uznał jednak, że organy niższych instancji popełniły błąd, traktując akt sprzedaży z 1957 roku jako nieważny. W ocenie sądu wskazane rozbieżności były nieistotne i nie mogły uzasadniać pominięcia zarejestrowanego dokumentu, który korzysta z domniemania ważności.Sędziowie zwrócili uwagę, że pozwani nie twierdzili, iż akt sprzedaży został sfałszowany, sporządzony pod przymusem, z podszyciem się pod inną osobę lub w wyniku oszustwa. Podkreślono też, że skarżący konsekwentnie utrzymywali, iż pozostawali w posiadaniu ziemi na podstawie aktu sprzedaży, a to nie zostało skutecznie podważone.Sąd Najwyższy uchylił wcześniejsze rozstrzygnięcia i podtrzymał ważność aktu sprzedaży. Tym samym zakończył spór, który trwał przeszło 70 lat i był starszy niż sędziowie, którzy ostatecznie go rozstrzygnęli.Czytaj również: Ponad dwa tysiące zgód. Kto kupuje mieszkania i grunty w Polsce?