Trwa akcja poszukiwawcza. Ratownicy w Wenezueli wciąż przeszukują gruzowiska po dwóch trzęsieniach ziemi, próbując dotrzeć do osób uwięzionych pod zawalonymi budynkami. Wśród ocalonych jest noworodek, którego wydobyto spod gruzów i przekazano rodzinie. Sytuacja w Wenezueli pozostaje dramatyczna. Ratownicy podkreślają, że najbliższe godziny mogą być kluczowe dla uratowania osób, które wciąż znajdują się pod gruzami. Specjaliści od akcji poszukiwawczo-ratunkowych mówią o tak zwanym 72-godzinnym oknie, w którym szanse na odnalezienie żywych są największe.Do kraju mierza około 2 tys. ratowników z różnych części świata. Dotarcie ludzi i sprzętu w najbardziej dotknięte miejsca jest jednak trudne ze względu na słabą infrastrukturę, problemy z komunikacją oraz skalę zniszczeń.Wenezuela po trzęsieniu ziemiZdaniem ekspertów władze Wenezueli, mimo położenia kraju w strefie ryzyka sejsmicznego, miały być słabo przygotowane na katastrofę tej skali – zarówno pod względem standardów budowlanych, jak i reagowania kryzysowego. Sytuację utrudniają także ubóstwo, niedofinansowany system ochrony zdrowia oraz problemy służb ratunkowych.Na razie liczba ofiar śmiertelnych dwóch trzęsień ziemi o sile powyżej 7 przekroczyła 1400, ale istnieją obawy, że bilans może znacząco wzrosnąć nawet do kilkudziesięciu tysięcy. Liczba osób uznanych za zaginione jest bowiem ogromna. Tym większą radość ratowników powodują sytuacje, jak wydobycie żyweto noworodka spod gruzów. Czytaj więcej: Rośnie bilans ofiar trzęsień ziemi w Wenezueli. Trwa akcja ratownicza