Żywioł opanowany. Nawet 150 strażaków przez dwie godziny walczyło z ogromnym pożarem hali produkcyjnej w Mszanie Dolnej (Małopolska). Kłęby dymu widoczne były z odległości wielu kilometrów. Spłonęła stacja diagnostyczna, a strażacy musieli chronić zbiornik, w którym znajdowało się 20 tys. litrów oleju napędowego. Pożar wybuchł w sobotę 27 czerwca około godziny 16:20 w hali produkcyjnej przy ulicy Władysława Orkana w Mszanie Dolnej w powiecie limanowskim. Mieści się tam stacja diagnostyczna pojazdów, obok której działa zakład stolarski. Ogień błyskawicznie objął stację i zagrażał sąsiednim budynkom. Kłęby czarnego dymu widać było z odległości wielu kilometrów. – Płonęła hala o wymiarach 40 na 20 metrów. W trakcie ewakuacji mieszczącej się tam stacji diagnostycznej poszkodowana została jedna osoba, którą strażacy przekazali zespołowi ratownictwa medycznego – poinformował kpt. Hubert Ciepły, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Kpt. Ciepły dodał, że na miejsce wysłano grupę chemiczną z Krakowa w celu monitorowania jakości powietrza, grupę medyczną dla zabezpieczenia ratowników oraz grupę drogową.Ryzyko potężnej eksplozji Strażacy musieli przez cały czas polewać pianą zbiornik mieszczący ponad 20 tys. litrów oleju napędowego. Gdyby doszło do jego eksplozji, jej skutki byłyby porównywalne do wybuchu potężnej bomby. Na miejsce dojeżdżały kolejne zastępy straży. Finalnie na miejscu było ich ponad 30, z ogniem walczyło około 150 ratowników. Wspierały ich drony. Strażacy apelowałi do mieszkańców Mszany o nieotwieranie okien i niewychodzenie z domów, aby nie wdychać toksyn znajdujących się w dymie. Przed godziną 19 pożar został opanowany i strażacy zaczęli dogaszanie pogorzeliska i rozbiórkę spalonej hali. Czytaj także: Tragiczny pożar w domu jednorodzinnym. Nie żyje siedmioletnia dziewczynka