Autor „Małego Księcia”. To ona jest pierwowzorem Róży w „Małym Księciu”. „Nie zawsze wiedziałem, jak troszczyć się o Ciebie” – to zdanie jest o niej. Mówi się również, że same obrazki przedstawiające Małego Księcia są wizualnie troszeczkę inspirowane właśnie żoną Consuelo – mówi dr Marta Błaszkowska-Nawrocka, literaturoznawczyni z Uniwersytetu SWPS. Na czym polega fenomen Antoine de Saint-Exupéry’ego? Jak powstała jedna z jego najbardziej znanych powieści? Jak stał się pisarzem znanym i uznanym? Antoine de Saint-Exupéry był francuskim pilotem. Jak doszło do tego, że zaczął interesować się literaturą i pisać?Rzeczywiście można uznać, że to dosyć nietypowe połączenie zawodu pilota i pisarza. Antoine de Saint-Exupéry pisaniem interesował się właściwie od dziecka. Łączył w bardzo udany sposób te dwie pasje – latanie i pisanie. Swój pierwszy lot samolotem jako pasażer odbył w wieku 12 lat, potem sam zasiadł za sterami i zaczął zajmować się przelewaniem swoich myśli na papier.Do dziś nazywa się go zresztą „Conradem przestworzy”. To dosyć znana metafora i porównanie Exupéry’ego do innego sławnego pisarza. Pierwszy swój utwór prozą opublikował w czasopiśmie, gdy miał 26 lat. Próby literackie podejmował jednak już jako dziecko, ale były to przede wszystkim próby poetyckie. Natomiast lotnictwo było właśnie tym, co go zainspirowało przede wszystkim do pisania. Uważał, że to uczucie, które odczuwał podczas lotów, to było coś, co zmusza do refleksji.Uważał, że pilot to samotnik.Tak właśnie. Według niego lotnik, pilot to jest człowiek bardzo samotny, który jest ponad ludźmi, widzi ich z daleka, ale nie ma z nimi bezpośredniego kontaktu. Jest trochę jakby na służbie ludzi, ale równocześnie ponad nimi. To właśnie zmuszało go bardzo mocno do myślenia i te doświadczenia oraz refleksje próbował przelewać na papier.Czytaj też: Nie lubił kompromisów. Beksiński malował „wyłącznie dla siebie”Ta pasja do latania była w nim niezwykle silna. Mimo wypadków i katastrof, w których uczestniczył, nadal do tego zawodu wracał.Można powiedzieć, że rzeczywiście nie przerażały go te znaki, które otrzymywał i wydarzenia, w których ocierał się o śmierć. Te wypadki były coraz cięższe aż do tego, który poskutkował niedowładem ręki i tego, w którym spotkała go śmierć.„Styl Saint-Exupéry’ego ma w sobie coś poetyckiego. To jest forma zwięzła, ale właśnie sięgająca po taką głębszą refleksję i tę pozycję dystansu, obserwowania ludzi, namysłu nad kondycją człowieka”Co sprawiło, że Antoine de Saint-Exupéry znalazł się w kręgu zainteresowania wydawców oraz czytelników?Zdecydowanie „Nocny lot”, który go wybił na salony. Dzięki temu utworowi zyskał grono wielbicieli, a przede wszystkim wielbicielek, bo – nie ma co ukrywać – Exupéry był kobieciarzem i mimo trwającego niemal całe jego dorosłe życie małżeństwa, miał na swoim koncie sporo romansów. I to właśnie te romanse przełożyły się na jego popularność. Jedną z jego ukochanych kochanek była arystokratka, która go wprowadziła na te salony i dzięki której „Nocny lot” i sam pisarz zostali zauważeni. To poskutkowało międzynarodowym rozgłosem i nagrodami.Jaki był styl jego pisania? Co przyciągało czytelników?Myślę, że to, co tutaj jest kluczowe, to taki bardzo specyficzny styl, który się opiera na pewnej prostocie formy. To są bardzo często takie krótkie zdania o charakterze sentencji, które jest łatwo wybrać jako cytaty. Znamy przecież mnóstwo cytatów z Saint-Exupéry’ego, zwłaszcza z „Małego Księcia”, które funkcjonują w obiegu popularnym i które łatwo zapamiętać, powtórzyć, zapisać.Z drugiej strony za tą prostą formą idzie bardzo złożona refleksja, właśnie taka humanistyczna. Styl Saint-Exupéry’ego ma w sobie coś poetyckiego. To jest forma zwięzła, ale właśnie sięgająca po taką głębszą refleksję i tę pozycję dystansu, obserwowania ludzi, namysłu nad kondycją człowieka.Te wszystkie jego utwory, które zyskały popularność, to są opowieści, w których bohaterowie są często też w pewien sposób „alter ego” samego autora. Z drugiej strony są również trochę takimi metaforami, symbolami ogólnej kondycji ludzkiej. Takiego człowieka, który obserwuje, jest troszeczkę wyobcowany, patrzy na świat z góry, ale z miłością, z taką miłością, której nie wyraża wprost.„Matką chrzestną” tej książki jest żona amerykańskiego wydawcy. Elizabeth Reynal pamiętała o małej figurce, którą autor ozdabiał marginesy listów i rękopisówCzy na tym również polega fenomen „Małego Księcia”? O tej książce pisarza mówi się, że to druga po Biblii najczęściej czytana i najlepiej sprzedająca się książka.„Mały Książę” został przetłumaczony na 270 języków i dialektów. Za tym, że książka ta stała się tak rozpoznawalną, bestsellerem kolejnych dekad, stoi sentencjonalność i ta głębsza treść, która idzie za prostą formą. Myślę, że tym, co tutaj bardzo mocno działa, jest ta bardzo specyficzna forma opowieści teoretycznie kierowanej do dzieci, a równocześnie trafiającej bardzo mocno do dorosłego. Te pytania, które sobie zadaje Mały Książę, te dylematy, które on ma, z jednej strony są ubrane w kostium dziecięcy, a z drugiej są ewidentnie też dylematami dorosłego człowieka, takiego, który czuje się zagubiony emocjonalnie, czuje, że coś powinien, a może nie do końca potrafi to zrobić.Wyrzuca sobie pewne rzeczy, nie rozumie tego, co go otacza, próbuje to zrozumieć. Mierzy się właśnie z takimi wyzwaniami, z którymi bardzo wielu z nas, czy właściwie nawet wszyscy pewnie jako ludzie się mierzymy. „Mały Książę” to unikat, wyjątkowa historia i myślę, że właśnie tutaj też jest klucz do tej popularności.To, w jakich okolicznościach powstał „Mały Książę”, też było efektem samotności pisarza oraz sposób na radzenie sobie z traumą?Tak, z tymi wszystkimi problemami, które Saint-Exupéry miał. Całe dorosłe życie jest pilotem, lotnikiem, chce bardzo być lotnikiem wojskowym, natomiast od pewnego momentu, a dokładnie od tego pierwszego wypadku, jest mu to odradzane, czy raczej dostaje zwolnienie od tych obowiązków. Bardzo nie chce jednak z tego korzystać i później, kiedy jest już zmuszony do opuszczenia ojczyzny po tym, jak Niemcy dokonują inwazji na Francję, to bardzo go to gryzie. Do tego dochodzą jego problemy osobiste. Ma trudności w małżeństwie, które z jednej strony opiera się na bardzo gorących emocjach, a z drugiej jest bardzo złożone. Wraz z żoną są daleko od siebie przez większość czasu, mają romanse, swoje życia, ale mimo tego wciąż są razem.W tym czasie Saint-Exupéry ma również problemy zdrowotne. Podczas pobytu w szpitalu czyta baśnie, przede wszystkim Andersena, i to go inspiruje do podjęcia takiego dziecięcego tematu, twórczości wyjątkowej, bo nigdy wcześniej tego nie robił. Te rzeczy, które pisał, to były rzeczy typowo dla dorosłych, bez tego kostiumu młodzieżowo-dziecięcego. Zaczyna pisać, ale kończy dopiero, kiedy do Stanów Zjednoczonych przyjeżdża do niego jego żona, czyli Consuelo. Wtedy udaje się „Małego Księcia” sfinalizować i skierować do druku.Warto przy tym wspomnieć, że „matką chrzestną” tej książki jest żona amerykańskiego wydawcy. Elizabeth Reynal pamiętała o małej figurce, którą autor ozdabiał marginesy listów i rękopisów. To ona zasugerowała, że mógłby uczynić go bohaterem książki, a napisanie jej mogłoby być dla pisarza przyjemnością i pewnego rodzaju terapią.Czytaj też: Konstanty Ildefons Gałczyński. „Drugiego takiego artysty nie mieliśmy”Podobno kłótnie między pisarzem a jego żoną były tak burzliwe, że gosposia pokazała swojej znajomej szafę pełną porozbijanych mebli.Oboje o tym mówili, przeżywali ten swój burzliwy związek. Po śmierci Saint-Exupéry’ego, jego żona na fali żałoby, idealizowała bardzo mocno ich związek. Po pewnym czasie wydana została biografia pisarza, napisana pod pseudonimem przez jego kochankę. W tej biografii żona jest opisywana jako przyczyna większości nieszczęść Antoine’a. Consuelo bardzo ciężko to zniosła.To była bardzo dynamiczna relacja, zderzenie dwóch mocnych charakterów. Consuelo miała krew południowoamerykańską i bardzo dynamiczny styl życia, przyjaźniła się z bohemą, więc to też sprzyjało konfliktom różnego rodzaju.„Niewinność, naiwność, ale też ciekawość świata to są cechy samego pisarza i jednocześnie Małego Księcia”Pisarz uwiecznił ją w „Małym Księciu”.Tak, to ona jest pierwowzorem Róży. „Nie zawsze wiedziałem, jak troszczyć się o Ciebie” – to zdanie jest o niej. Mówi się również, że same obrazki przedstawiające Małego Księcia są wizualnie troszeczkę inspirowane właśnie Consuelo. Ten szalik, który Mały Książę nosi, to jest szalik żony pisarza. Warto zaznaczyć, że mimo skomplikowania tego związku, to ostatecznie Consuelo poświęca wszystko, żeby być z Antoine’em. Jemu oddaje wszystkie swoje pasje, poświęca się, by za nim stać. To jest jedna z wielu kobiet, które za wielkimi pisarzami stoją murem.Róża to nie jedyna postać inspirowana prawdziwą postacią w „Małym Księciu”. Baranek to literackie odzwierciedlenie czarnego pudla Sylvii Reinhardt, która była jego kochanką, i w której apartamencie pisarz pisał tę książkę.Z jednej strony faktycznie postaci wzorowane są na prawdziwych osobach i na prawdziwych problemach, z drugiej na ludzkich postawach. Te wszystkie postaci uosabiają różne rzeczy związane z elementami ludzkiego życia. Bardzo charakterystyczne jest to, jak sam siebie autor przedstawia jako Małego Księcia i jakie cechy swoje wyciąga tutaj na światło dzienne.Z jednej strony jest dla siebie oczywiście krytyczny, bo choćby właśnie ta relacja z Różą jest pokazana jako coś, co wynika z pewnej niedoskonałości Małego Księcia, z takiej pewnej nieumiejętności poradzenia sobie z problemami. Z drugiej strony są przekazy na jego temat, że był zawsze marzycielem i że ta jego pasja do lotnictwa, do samolotów, do bycia w niebie, to jest też bardzo symboliczne, że on po prostu jakby wzbijał się też w ten fizyczny, ale i w taki właśnie mentalny sposób nad ziemię, bujał w obłokach. Niewinność, naiwność, ale też ciekawość świata to są cechy samego pisarza i jednocześnie Małego Księcia.31 lipca 1944 o 8.45 wystartował P-38 do dziewiątego lotu bojowego z zadaniem wykonania zdjęć zgrupowania niemieckich wojsk koło Lyonu, z którego już nie powróciłKtóry z cytatów, uważa pani za „crème de la crème” „Małego Księcia”?Wydaje mi się, że najczęściej wspominanym i takim chyba najistotniejszym dla wielu osób, bo bardzo dużo mówiącym o relacjach międzyludzkich, jest ten klasyczny cytat o odpowiedzialności za to, co oswoisz.Dodałabym jednak, że to, co tak naprawdę oddaje najmocniej ducha twórczości Saint-Exupéry’ego to jest ten cytat, że „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.Jak zginął Saint-Exupéry?31 lipca 1944 o 8.45 wystartował P-38 do dziewiątego lotu bojowego z zadaniem wykonania zdjęć zgrupowania niemieckich wojsk koło Lyonu, z którego już nie powrócił. Był przez długi czas uważany za zaginionego. Słuch o nim zaginął. Krążyły pogłoski, że uciekł albo popełnił samobójstwo. Przez lata ta sytuacja nie była wyjaśniona.Dopiero pod koniec lat 90. przypadkowy rybak znalazł w Morzu Śródziemnym bransoletkę należącą do pisarza, ale tego też nie uznano jeszcze za ostateczny dowód. We wczesnych latach 2000 znaleziono na dnie morza fragmenty samolotu, którym leciał Saint-Exupéry. Jeden z niemieckich pilotów przyznawał się, że to on zestrzelił tę maszynę. W raportach pojawia się informacja, że został zastrzelony francuski samolot, więc mamy prawo podejrzewać, że to był ten samolot, którym leciał Saint-Exupéry. Faktycznie nie ma już przestrzeni do teorii spiskowych.Co pani zdaniem poza „Małym Księciem” napisanego przez Saint-Exupéry’ego warto przeczytać?Myślę, że „Ziemia, planeta ludzi” to jest taka książka, która jest często dzisiaj zapomniana, a swego czasu była bardzo popularna i spotkała się z bardzo dobrym odbiorem. Dziś czyta się ją rzadko, a myślę, że ta historia, która tam jest przedstawiona, czyli historia dwóch rozbitków po przymusowym lądowaniu, którzy muszą sobie poradzić na pustyni i mają związane z tym różnego rodzaju rozterki, takie właśnie poczucie zwątpienia, poczucie tego, że chyba już nic ich dobrego nie czeka, to dla współczesnego czytelnika może być też niesamowicie interesująca. Ta książka pokazuje pewną kondycję człowieka, pewne zachowania w sytuacjach zagrożenia czy niebezpieczeństwa, zwątpienia właśnie w ciężkich czasach.Czytaj też: „Dziś mówiłby to, co powinniśmy usłyszeć”. 45 lat temu odszedł prymas Wyszyński