Zaatkował stewardesę. 35-letni Brytyjczyk zmarł w niejasnych okolicznościach po tym, jak w samolocie lecącym z Cypru do Manchesteru zaatakował współpasażera i stewardesę. Został obezwładniony przez współpasażerów.. Gdy na lotnisku policjanci chcieli założyć mu kajdanki, okazało się, że jest nieprzytomny. Policja z Manchesteru wyjaśnia okoliczności śmierci 35-letniego Calluma Kerra, który zmarł w szpitalu dzień po awanturze, urządzonej przez niego w samolocie tanich linii Jet2, lecącego z Larnaki na Cyprze do Wielkiej Brytanii. Incydent miał miejsce w poniedziałek 22 czerwca. W rozmowie z gazetą „Warrington Guardian” świadkowie relacjonowali, że mężczyzna pokłócił się najpierw ze swoją partnerką, którą obsługa lotu przeniosła na inne miejsce. Niedługo przed lądowaniem samolotu w Manchesterze Kerr miał wpaść w szał i uderzyć głową jednego z pasażerów. Zaatakował także stewardesę, zanim reszta podróżnych połączyła siły i obezwładniła agresora. Dramat w ManchesterzeGdy samolot wylądował, na pokład weszli policjanci z zamiarem przejęcia furiata. 35-letni mężczyzna był przetrzymyany w tyle maszyny przez pasażerów i załogę. Funkcjonariusze skuli Kerra kajdankami i zorientowali się, że ten stracił przytomność. Mężczyzna został przewieziony przez ratowników medycznych do szpitala, gdzie niestety zmarł po południu 23 czerwca. Czytaj na także: Chwile grozy na Okęciu. Pasażer otworzył drzwi samolotu