Grozi mu dłuższa odsiadka. John Bolton, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA w poprzedniej administracji Donaldat Trumpa, przyznał się do nielegalnego przetrzymywania informacji niejawnych na potrzeby swojej książki. Skłóconemu z prezydentem politykowi grozi do 5 lat więzienia. Deklaracja Johna Boltona to wynik ugody zawartej z prokuraturą federalną, która pierwotnie postawiła mu 18 zarzutów związanych z przetrzymaniem, wykorzystaniem i przekazywaniem informacji niejawnych po odejściu z Białego Domu. W ramach ugody Bolton zgodził się przyznać do jednego zarzutu oraz wpłacić 2,25 mln dolarów kary. W zamian zamiast potencjalnie kilkudziesięcioletniego wyroku grozi mu do pięciu lat więzienia, choć zespół polityka liczy, że uniknie on pozbawienia wolności.Skłócony z Donaldem Trumpem Bolton pierwotnie zarzucał jego administracji, że zarzuty były motywowane politycznie, choć śledztwo w jego sprawie prowadzono również za poprzedniej administracji. O wymiarze kary zdecyduje w późniejszym terminie sędzia federalny Theodore Chuang z sądu okręgowego w Greenbelt w Marylandzie pod Waszyngtonem.Zobacz także: Były współpracownik Trumpa nie ma wątpliwości. „On jest faszystą”W akcie oskarżenia politykowi zarzucono wysłanie ponad tysiąca stron „wpisów przypominających pamiętnik” dwóm krewnym oraz bezprawne przechowywanie dokumentów związanych z obronnością narodową w ramach przygotowań do napisania książki. Książka ta, zatytułowana „The Room Where it Happened”, była szczegółowym i krytycznym wobec prezydenta opisem kilkumiesięcznej służby Boltona w roli doradcy Trumpa podczas jego pierwszej kadencji w Białym Domu.Irańscy hakerzy pomogli TrumpowiTrump chciał ścigać Boltona za wykorzystanie w niej informacji niejawnych jeszcze w pierwszej kadencji, jednak prokuratura nie zgromadziła wówczas odpowiednich dowodów. Z aktu oskarżenia wynika, że przełom w sprawie mógł nastąpić po włamaniu irańskich hakerów na skrzynkę e-mailową Boltona i ujawnieniu materiałów, które przesyłał członkom swojej rodziny na potrzeby napisania książki.Bolton jest jednym z szeregu przeciwników Trumpa, przeciwko którym kontrolowana przez prezydenta prokuratura wszczęła śledztwo. Jest jednak dotąd jedynym, w przypadku którego postawione zarzuty mogą zaowocować skazaniem.Zarzuty dla Boltona są podobne do tych, które usłyszał sam Trump w ramach śledztwa specjalnego prokuratora Jacka Smitha. Tamto śledztwo zostało jednak umorzone przez sąd jeszcze przed wyborami 2024 roku, bo sąd uznał, że Smith został powołany na stanowisko niezgodnie z prawem.Zobacz też: Dom byłego doradcy Trumpa przeszukany. Wcześniej podpadł prezydentowi