Sfingowała porwanie. Trzymiesięczny Adrian nie został porwany z wózka i zamordowany przez kidnapera, lecz padł ofiarą swojej matki – uważa policja z Ludwigsburga, która w piątek aresztowała 32-letnią Dijanę L., Niemkę polskiego pochodzenia. To ona przed tygodniem zgłosiła zaginięcie synka, rzekomo porwanego z wózka stojącego przed domem. „W piątek rano 26 czerwca, 32-letnia matka niemowlęcia znalezionego martwego tydzień wcześniej w Renningen, została tymczasowo aresztowana przez wydział kryminalistyczny komendy policji w Ludwigsburgu. Na podstawie nowych ustaleń z badania kryminalistycznego, jest ona podejrzewana o zabójstwo swojego trzymiesięcznego syna” – taki lakoniczny komunikat zamieściła w piątek policja w Ludwigsburgu. Wspomniana 32-latka to Dijana L., Niemka polskiego pochodzenia. Przed tygodniem, w czwartek 18 czerwca, kobieta zgłosiła policji porwanie swojego synka Adriana. Jak twierdziła, wieczorem wybrała się z trzymiesięcznym dzieckiem do marketu. Potem wróciła do domu przy Malmsheimer Strasse i zostawiła synka w wózku stojącym przed budynkiem, a sama miała zanieść zakupy do mieszkania. Gdy kilka chwil później wróciła po dziecko, okazało się, że wózek jest pusty. Tragiczny finał poszukiwań Przez całą czwartkową noc i do godzin popołudniowych w piątek, trwała akcja poszukiwawcza, w czasie której wykorzystano między innymi śmigłowce, drony i około 40 psów (w tym te, do poszukiwania zwłok) oraz setki ratowników. W piątek 19 czerwca, policjanci znaleźli martwe dziecko obok strumienia w Renningen. Około 500 metrów od miejsca zamieszkania matki. Policja z Ludwigsburga powołała specjalną grupę operacyjną „Wagen” (Wózek) do wyjaśnienia sprawy. Od początku w gronie podejrzanych znajdowała się 32-letnia Dijana L. Śledczy zwrócili uwagę, że plątała się w zeznaniach, do tego widoczny był jej brak zaangażowania w poszukiwania synka. Według niemieckich mediów ponad 16 lat temu służby socjalne zabrały kobiecie syna, w wieku niemowlęcym. Do tego Adrian miał być niechcianym dzieckiem. Czytaj także: Niemowlę porwane z wózka. Ciało chłopczyka znaleziono w strumieniu Zbrodnia jak sprawa matki Madzi Historia z Renningen jest bardzo podobna do tragicznej sprawy z 2012 roku, którą żyła cała Polska. Chodzi o zabójstwo 6-miesięcznej Madzi w Sosnowcu. Dziewczynka została uduszona przez matkę – Katarzynę Waśniewską. 22-letnia wówczas kobieta twierdziła, że gdy wracała do domu z córeczką z wózku, ktoś ją uderzył w głowę i straciła przytomność. Gdy się ocknęła, Madzi już nie było. Akcja poszukiwawcza trwała 10 dni. W poszukiwania włączył się Krzysztof Rutkowski, właściciel firmy detektywistycznej. Nakłonił on matkę Madzi, do wyznania, że napad i porwanie było sfingowane. Kobieta twierdziła, że córeczka wypadła jej z rąk. Przestraszona miała ukryć ciałko w odludnym miejscu. Okazało się, że to też kłamstwo. Próbowała do skutkuŚledczy odkryli, że Waśniewska planowała zabójstwo córeczki przed zgłoszeniem fikcyjnego napadu 24 stycznia 2012 roku. Najpierw chciała otruć ją czadem, kilka dni później rzuciła niemowlakiem o podłogę, a gdy dziecko przeżyło i to, po prostu je udusiła. Katarzyna Waśniewska została nazwana przez media „matką Madzi”. Sąd skazał ją na 25 lat więzienia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 20 latach. Czytaj także: Nie żyje niemowlę, które miało paść ofiarą przemocy. Ojciec dziecka zniknął