„Powiem to pierwszy raz”. Kiedy słyszę, że wobec osoby umierającej padają zdania typu „nie zostawiaj mnie”, „nie rób mi tego”, robi mi się ciężko. Ta osoba (umierająca – red.) jest w konflikcie wewnętrznym, bo z jednej strony czuje i wie, że umiera, a z drugiej strony, nie chce robić krzywdy swoim bliskim – przypomniała w podcaście „Powiem to pierwszy raz” Anja Franczak, założycielka Instytutu Dobrej Śmierci, kulturoznawczyni, doula umierania, towarzyszka w żałobie i mistrzyni ceremonii pogrzebowych. Gościni Pauliny Sochy-Jakubowskiej zauważyła, że dziś „wychowujemy się w kulturze, która uważa, że o śmierci najlepiej nie mówić, a brak wiedzy o umieraniu jest głównym źródłem przerażenia”.– Kiedy ktoś umiera w domu, to nie znaczy, że jego ciało w ciągu kilku sekund staje się niebezpieczną bombą biologiczną. Mija kilka godzin, zanim przyjdzie lekarz, by stwierdzić zgon, a potem mogą minąć kolejne, zanim przyjedzie zakład pogrzebowy. Mamy czas, w którym jesteśmy w domu, z naszą kochaną osobą, która zmarła. Obecnie większość ludzi nie wie, co wtedy zrobić, krążą mity i panuje bardzo duży lęk. To temat, którego nasi przodkowie się nie bali, bo kilka razy w swoim życiu mieli do czynienia z takimi sytuacjami – zauważyła Anja Franczak.– Dzisiaj jest tak, że osoba, która zmarła w szpitalu, od razu trafia do chłodni domu pogrzebowego, potem do krematorium i kilka dni później rodzina widzi małą urnę. To nie pomaga psychice oswajać zmian, które się dzieją – dodała.Czytaj też: Wtargnął do metra i wstrzymał ruch. Jest decyzja w sprawie aresztu