Jeden pewniak. Po przyznaniu mistrzostw świata w 2030 i 2034 roku lista potencjalnych gospodarzy mundialu 2038 mocno się zawęziła. Zgodnie z zasadą rotacji FIFA kandydować nie powinny konfederacje, które organizowały dwa poprzednie turnieje. To oznacza, że z gry wypadają Europa, Afryka i Ameryka Południowa, zaangażowane w mundial 2030, oraz Azja, która zorganizuje turniej w 2034 roku. Mistrzostwa świata w 2030 roku odbędą się przede wszystkim w Hiszpanii, Portugalii i Maroku. Dodatkowo po jednym meczu jubileuszowym zorganizują Urugwaj, Argentyna i Paragwaj. Cztery lata później cały mundial ma odbyć się w Arabii Saudyjskiej.W praktyce oznacza to, że w 2038 roku najbardziej naturalnym kandydatem pozostaje Oceania. Problem w tym, że samodzielnie realne warunki spełnia właściwie tylko Australia, dysponująca odpowiednią infrastrukturą stadionową. Na mapie jako potencjalnie kwalifikujące się wskazywane są także Nowa Zelandia i część państw Oceanii, ale organizacja 48-zespołowego mundialu wymagałaby w ich przypadku współpracy i ogromnych inwestycji.Teoretycznie w grze może być też strefa CONCACAF, ale z dużym zastrzeżeniem. USA, Kanada i Meksyk będą gospodarzami mundialu 2026, więc przy ścisłej interpretacji zasad trudno byłoby im ponownie organizować turniej już po 12 latach. Reszta regionu ma natomiast ograniczoną infrastrukturę — według grafiki w państwach CONCACAF poza trzema gospodarzami MŚ 2026 są łącznie tylko dwa stadiony powyżej 40 tys. miejsc.Jeden faworytTo dlatego mapa prowadzi do dość oczywistego wniosku: jeśli FIFA będzie trzymać się obecnych zasad rotacji, mundial 2038 najłatwiej byłoby powierzyć Australii, prawdopodobnie w wariancie współorganizacji z Nową Zelandią lub innymi państwami regionu. Każdy inny scenariusz wymagałby albo bardzo luźnej interpretacji przepisów, albo kolejnej zmiany zasad przez FIFA.W tle pozostaje jeszcze jeden problem: formalna kwalifikowalność to nie to samo co realna zdolność organizacji. Mundial po rozszerzeniu do 48 drużyn wymaga co najmniej kilkunastu dużych stadionów, ogromnego zaplecza transportowego, hoteli, baz treningowych i gwarancji finansowych. Dlatego nawet jeśli mapa pokazuje Oceanię jako najbardziej „czystą” opcję regulaminową, w praktyce decyzja FIFA może zależeć nie tylko od geografii, lecz także od polityki, pieniędzy i gotowości do naginania własnych zasad.Czytaj też: Ranking zaufania. Rekordowy wynik prezydenta