Będzie kombinowanie? Jeśli w ostatniej kolejce grupy J Austria zremisuje z Algierią, obie reprezentacje awansują do 1/16 finału mistrzostw świata. Taki wynik miałby nie tylko sportowe znaczenie, ale też mocny kontekst historyczny. W 1982 roku to właśnie Austria, wspólnie z RFN, pozbawiła Algierię awansu w jednym z najbardziej kontrowersyjnych meczów w historii mundiali. Austria i Algieria mają przed ostatnią kolejką realną szansę na wyjście z grupy. Argentyna jest już pewna awansu, Jordania straciła na niego szanse, a podział punktów w bezpośrednim meczu dałby Austriakom i Algierczykom po cztery punkty. To powinno wystarczyć obu drużynom do gry w fazie pucharowej — Austrii z drugiego miejsca, Algierii prawdopodobnie z trzeciego.Ewentualny remis natychmiast przywołałby wspomnienia z mundialu w Hiszpanii. W 1982 roku Algieria sensacyjnie pokonała RFN 2:1, ale ostatecznie odpadła po meczu RFN – Austria. Niemcom wystarczało zwycięstwo 1:0, Austriakom taki wynik także dawał awans. Po golu Horsta Hrubescha oba zespoły praktycznie przestały atakować. Spotkanie przeszło do historii jako „hańba z Gijón”.To właśnie tamten mecz doprowadził do jednej z najważniejszych zmian w regulaminie mistrzostw świata. Od 1986 roku spotkania ostatniej kolejki w grupach rozgrywane są równocześnie, aby ograniczyć możliwość kalkulacji. Teraz jednak, przy powiększonym mundialu i awansie części drużyn z trzecich miejsc, podobne matematyczne układy znów stały się możliwe.Na obecnym turnieju podejrzenia o grę na korzystny wynik pojawiały się już przy remisach Szwecji z Japonią oraz Australii z Paragwajem. Mecz Austrii z Algierią miałby jednak dodatkowy ciężar, bo dotyczyłby drużyn połączonych jedną z najbardziej pamiętnych mundialowych kontrowersji.Nie jest oczywiście przesądzone, że obie ekipy zadowolą się remisem. Algieria może potraktować spotkanie także jako okazję do symbolicznego rewanżu za 1982 rok. Zwycięzca będzie pewny awansu, przegrany najprawdopodobniej pożegna się z turniejem.Chłodna kalkulacjaHistoria mundiali zna więcej spotkań, w których kalkulacja brała górę nad widowiskiem. Polscy kibice pamiętają choćby mecz z Japonią w 2018 roku, gdy końcówka przy wyniku 1:0 dla biało-czerwonych była wygodna dla obu stron: Polsce dawała honorowe zwycięstwo, Japonii awans kosztem Senegalu.Bywały też przykłady odwrotne. W 1974 roku Polska, choć miała już zapewniony awans, pokonała Włochów 2:1 i wyeliminowała ich z turnieju. W 2002 roku Korea Południowa nie zgodziła się na remis z Portugalią, który dawałby awans obu zespołom, i wygrała 1:0. Dzięki temu dalej przeszli Amerykanie.Austria i Algieria staną więc przed meczem, który można rozegrać na kilka sposobów: pragmatycznie, historycznie albo bez kalkulacji. Każdy z tych scenariuszy będzie miał swoją opowieść.