Drakońskie warunki. Argentyna od dekad produkuje jednych z najlepszych piłkarzy świata. Sukces ten okupiony jest jednak bólem i cierpieniem młodych ludzi. Jak opisuje ESPN, część z nich żyje w przepełnionych, niekontrolowanych miejscach, gdzie brakuje jedzenia, opieki i przestrzegania podstawowych zasad bezpieczeństwa. Reportaż zaczyna się od nalotu policji na żółty dom przy Gallardo Street w Buenos Aires. W środku znaleziono kilkudziesięciu chłopców, od 12-latków po młodych dorosłych, którzy marzyli o karierze piłkarskiej. Mieszkali w zatłoczonych pokojach, a okna były zasłonięte gazetami. Dom prowadził Gustavo Chozas, znany jako El Zurdo, który twierdził, że jest opiekunem wszystkich chłopców.ESPN opisuje jednak problem znacznie szerszy. W Argentynie od lat działają tzw. pensiones – internaty dla młodych piłkarzy. Część należy do klubów, ale wiele funkcjonuje prywatnie i praktycznie bez nadzoru. Trafiają tam dzieci z biedniejszych regionów kraju, często bez pensji, bez rodziny i z nadzieją, że futbol odmieni ich życie.Najpoważniejszy skandal wybuchł w 2018 roku w Independiente, gdzie ujawniono przypadki wykorzystywania seksualnego młodych zawodników. Prokuratorzy ustalili później, że wielu chłopców było wcześniej nagabywanych przez dorosłych w mediach społecznościowych. Przypominane są też inne przypadki przemocy, zaniedbań i prób zamiatania spraw pod dywan.Nic się nie zmieniaW reportażu pojawia się historia Tobíasa Péreza, chłopca z prowincji, który jako nastolatek wyjechał do Buenos Aires, by grać w Ferro Carril Oeste. Początkowo mieszkał w jednym z prywatnych pensjonatów. Brakowało jedzenia, warunki były trudne, a tęsknota za domem niemal zmusiła go do rezygnacji z marzeń. Ostatecznie przetrwał i podpisał profesjonalny kontrakt, ale jego historia pokazuje, jak wysoką cenę płacą dzieci za szansę na karierę.Po latach zaniedbań Buenos Aires przyjęło przepisy regulujące takie miejsca, ale ich skuteczność pozostaje niejasna. Prawo nie obejmuje całej Argentyny, a dziennikarze i byli działacze alarmują, że w praktyce niewiele się zmieniło.Czytaj też: Witalij Kliczko z apelem do Polaków. „Wygra na tym tylko Putin”