Wykrzyczał 122, 4 decybela. 58-letni Joseph McGrail-Bateup z Canberry został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa jako autor najgłośniejszego okrzyku w historii. Australijczyk wykrzyczał słowo „now” („teraz”) z natężeniem 122, 4 decybela, poprawiając rekord utrzymujący się od 32 lat. Głośność okrzyku McGrail-Bateupa można porównać do hałasu wytwarzanego przez piłkę łańcuchową, startujący samolot odrzutowy czy syrenę ambulansu słyszaną z niewielkiej odległości. Na co dzień rekordzista zajmuje się serwisowaniem klimatyzacji. Od 2017 roku pełni także honorową funkcję herolda w Canberze, gdzie swoim donośnym głosem uświetnia festyny, pokazy samochodowe i inne wydarzenia. Rekord pobity w studiu radiowym Oficjalna próba bicia rekordu odbyła się w studiu radiowym w Canberze. Pomiar przeprowadził inżynier akustyk w obecności niezależnych świadków. – Potrzebowałem aż siedmiu prób, aby poprawnie zarejestrować jedno słowo. Przez kilka kolejnych dni mój głos był całkowicie zniszczony, miałem straszną chrypkę – przyznał McGrail-Bateup, cytowany przez agencję Associated Press.Co więcej, to drugi wpis Australijczyka do Księgi Rekordów Guinnessa. W 2019 roku ustanowił rekord świata w szybkości strzelania z łuku, oddając 10 strzałów w ciągu 60 sekund. Jego osiągnięcie zostało jednak pobite dziewięć miesięcy później przez siedmioletniego chłopca. Poprzedni rekord należał do Annalisy Flanagan z Irlandii Północnej, która w 1994 roku osiągnęła wynik 121,7 dB. Czytaj także: Niemal 3 tony kokainy pod ziemią. Policja przejęła rekordową kontrabandę