„Pytanie dnia”. Mamy do czynienia ze społecznym linczem. Dawid Kacprzyk stał się kozłem ofiarem rozgrywki politycznej – powiedział w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz w programie „Pytanie dnia” adwokat i pełnomocnik Dawida Kacprzyka mec. Jacek Dubois. Dawid Kacprzyk to lekarz z warszawskiego Szpitala Południowego i były radny KO. Mężczyzna miał zarobić w rok 1,6 mln złotych. Ponadto kierował SOR-em bez wymaganych uprawnień. W dalszym toku sprawy zarzucano również, że na SOR-ze działał salonik VIP dla polityków KO. Sygnalista – dr Jędrzejewski, który wystąpił w Kanale Zero, zarzucił Kacprzykowi, że odpowiada za śmierć pacjentów.Gdy jednak Jędrzejewski został wezwany do prokuratury na przesłuchanie w charakterze świadka, odmówił składania zeznań, argumentując, że nie posiada pełnomocnika. Mec. Dubois: Kacprzyk nie przyznaje się do niczego Gość Justyny Dobrosz-Oracz wskazał, że Kacprzyk „chce tę sprawę wyjaśnić, bo to, co się stało wobec niego jest czymś poza granicami rozumu”.Jego zdaniem Kacprzyk padł ofiarą „społecznego linczu” i „kozłem ofiarnym rozgrywki politycznej”.Padł ofiarą sygnalisty, który jest totalnie niewiarygodny, który był z nim w konflikcie – powiedział. Pytany o to, czy odesłanie 500 tys. złotych było przyznaniem się do winy, adwokat odparł, że Kacprzyk do niczego się nie przyznał, ale zajął pewne stanowisko, by rozwiać wszystkie wątpliwości, dokonując korekty faktur i dokonał zwrotu środków. CZYTAJ TAKŻE: Żurek o przesłuchaniu Emila Jędrzejewskiego. „Niezrozumiałe”Mec. Dubois stwierdził, że Kacprzyk „powinien w tym zakresie być wzorem dla polityków”. – Proszę posłuchać komentarzy pracowników szpitala, że on był świetnym organizatorem – wskazał, dodając, że Kacprzyk był bardzo dobrze oceniany przez współpracowników. Zdaniem adwokata Kacprzyk jako „koordynator SOR wymagał, żeby chirurdzy przychodzili na dyżury”, co stało się przyczyną konfliktu z sygnalistą. – Proces karny jest przygotowywany, mój klient zlecił złożenie prywatnego aktu oskarżenia – wskazał, potwierdzając wczorajszą zapowiedź wytoczenia procesu przeciwko Jędrzejewskiemu. Jego zdaniem cała sprawa to „forma ataku politycznego, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością”. Zarzucił sygnaliście, że podczas przesłuchania w prokuraturze odmówił odpowiedzi na wszystkie pytania. – Kiedy można tak powiedzieć? Jeżeli odpowiedź może narazić na odpowiedzialność karną – wskazał. Odnosząc się natomiast do nieobecności pełnomocnika, powiedział, że sygnalista mógł przyjść z pełnomocnikiem, bo nikt mu tego nie bronił.