Problem dla Moskwy. Po ultimatum Ukrainy Białoruś wyłączyła przekaźniki wykorzystywane do sterowania rosyjskimi dronami – oświadczył ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. Wcześniej ostrzegał, że jeśli Białoruś nie zdemontuje tych urządzeń, uczyni to Ukraina. – Według informacji, które przekazali mi naczelny dowódca (Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski), a także wywiad, od 22 czerwca odpowiednie przekaźniki przestały działać na terytorium Białorusi – powiadomił Zełenski.Białoruski przekaźniki dziś nie działają– Czy zostały zdemontowane, czy nie, ja, mówiąc szczerze, jeszcze nie wiem. Ale pracujemy nad tym i bardzo uważnie to śledzę – i otrzymuję codzienne, odpowiednie raporty. Faktem jest, że te przekaźniki dziś nie działają – oznajmił prezydent Ukrainy.Strona białoruska na razie nie skomentował słów Wołodymyra Zełenskiego.Zobacz także: Wojna na wschodniej flance bez USA? Łukaszenka: Amerykanie nie są głupiUltimatum dla ŁukaszenkiKilka dni temu prezydent Zełenski postawił ultimatum dla białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki. Wyznaczył mu tydzień na usunięcie stacji przekaźnikowych, które kierują rosyjskimi atakami dronów na ukraińskie miasta. Podkreślił, że w przeciwnym wypadku zrobi to Ukraina.Wypowiedź prezydenta Ukrainy padła w kontekście wcześniejszych pojednawczych gestów ze strony Łukaszenki wobec Kijowa.Zobacz też: Białoruś ogłasza mobilizację. Na razie w ramach ćwiczeń