„Gajowniczek” z Wesołej. Amerykańskie czołgi Abrams od lat są uznawane za jedne z najlepszych na świecie. Niespełna rok temu najnowsza ich wersja – M1A2SEPv3 dotarła do 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej. Żołnierze z tej jednostki zdążyli już poznać sprzęt i są z niego bardzo zadowoleni. Jeden z tych czołgów można było obejrzeć podczas Warszawskich Targów Obronnych, które 19 i 20 czerwca odbywały się w stolicy. Do Warszawy został „wydelegowany” z Wesołej „Gajowniczek”. Imię tego konkretnego Abramsa nawiązuje do wydarzeń z czasów II wojny światowej. Franciszek Gajowniczek był sierżantem Wojska Polskiego i jeńcem obozu koncentracyjnego, który został skazany na śmierć w Auschwitz-Birkenau, ale przeżył, bo w zamian za niego do komory gazowej zdecydował się pójść ojciec Maksymilian Kolbe.70-tonowy kolos. 1500 koni mechanicznych pod maską– Zazwyczaj załogi wybierają nazwy dla swych czołgów od czapy. U nas tak nie było. Wiadomo, co to nazwisko znaczy w polskiej historii – powiedział pomysłodawca inicjatywy, starszy szeregowy specjalista Paweł Żmijewski, który też jest kierowcą Abramsa.Kierowanie blisko 70-tonowym kolosem, to specyficzne zadanie. Mało kto może pochwalić się tym, że prowadził pojazd o mocy... 1500 koni mechanicznych.– Wbrew pozorom nie jest to nazbyt skomplikowana sztuka. Trzeba po prostu zdobyć trochę doświadczenia – przyznał Żmijewski.Czytaj także: Szef MON: Najnowsze czołgi Abrams są już w PolsceDoświadczenie jest potrzebne, bo kierowca w środku Abramsa ma ograniczone pole widzenia. Wspierają go za to zaawansowane systemy kamer i optoelektroniki. O ile w starszych wersjach Abramsa – M1A1FEP (jest ich w polskiej armii 116) tego wyposażenia nie ma (lub jest mocno ograniczone), to wariant M1A2 SEPv3 posiada systemy termowizyjne o wysokiej rozdzielczości, które pozwalają obserwować otoczenie w trudnych warunkach pogodowych – „widzieć” przez kurz, dym czy mgłę.Abrams M1A2 SEPv3 ma apetyt. Tysiąc litrów paliwa na 100 kmZmodernizowane wersje Abramsa wykorzystują systemy (jak np. Enhanced Situational Awareness – ESA), które za pomocą kilku kamer zewnętrznych generują łączony obraz o szerokim polu widzenia. Kierowca może go obserwować na wewnętrznym monitorze. Czołg ten wyposażony jest też w kamery cofania.Ogromna moc Abramsa M1A2 SEPv3 oraz jego masa (w zależności od wyposażenia może dochodzić do 70 ton) sprawiają, że jest pojazd bardzo paliwożerny. Według jego danych technicznych, na utwardzonym terenie spalanie może utrzymywać się na poziomie 450-800 litrów na 100 km. W trudniejszych warunkach może dochodzić nawet do 1500 litrów na 100 km.– W trakcie normalnego użytkowania czołg ten średnio spala około 1000 litrów paliwa na 100 km – przyznał jeden z członków załogi „Gajowniczka”. Czytaj także: Świnoujście. Dotarła kolejna dostawa czołgów AbramsBiorąc pod uwagę paliwowe zapotrzebowanie, Abrams M1A2 SEPv3 posiada cztery kadłubowe zbiorniki paliwa o łącznej pojemności 1900 litrów. Oficjalne dane techniczne mówią o zasięgu operacyjnym amerykańskiego pojazdu na poziomie 400-450 km. W rzeczywistości wszystko zależy od tego, w jakich warunkach ma się on poruszać – w ekstremalnie niesprzyjających sytuacjach ten zasięg może wynieść i 120 km.Gumowe nakładki na gąsienice i klimatyzacjaMaksymalna prędkość Abramsa M1A2 SEPv3 wynosi 67 km na godzinę. Jak zaznaczają zgodnie czołgiści z „Gajowniczka”, dotyczy to dobrych warunków jezdnych – na prostej, utwardzonej drodze. W terenie pojazd porusza się „szybko”, kiedy osiąga prędkość nieco ponad 40 km na godzinę.Napęd czołgu stanowi silnik turbowałowy Honeywall AGT1500 TIGER (turbina gazowa). Z tego względu Abrams może poruszać się na niemal dowolnym paliwie – benzynie, oleju napędowym czy paliwie lotniczym.Na metalowych gąsienicach pojazd ma na stałe założone gumowe nakładki, które ułatwiają poruszanie się na asfaltowych drogach, przy okazji, nie niszcząc nawierzchni.Podczas działań operacyjnych praca potężnego silnika Abramsa oraz huk wystrzałów właściwie uniemożliwiają komunikację wewnątrz pojazdu. W środku, szczególnie w lecie, szybko też robi się bardzo gorąco. Czytaj także: Rekordowe wydatki na obronność. Polska w czołówce NATO– Z komunikacją nie ma problemu, bo załoga korzysta z hełmofonów. Mikrofony dodatkowo wyciszają efekty z otoczenia, więc głosy żołnierzy są dobrze słyszalne. Co do temperatury wewnątrz czołgu, to mamy tam klimatyzację, dlatego nie można narzekać. Specyfiką takiego pojazdu jest też to, że żelazo jest dobrym przewodnikiem temperaturowym. To znaczy czołg, kiedy robi się ciepło, to dość szybko się nagrzewa w środku, a kiedy jest zimno, to się wyziębia – tłumaczy portalowi TVP Info jeden z czołgistów „Gajowniczka”.W Polsce jest już 146 Abramsów M1A2 SEPv3Abrams M1A2 SEPv3 należy do światowej czołgowej elity. Nie można jednak powiedzieć, że konkurencję bije na głowę. W zależności od kryterium oceny do czołówki zaliczyć można również: niemieckiego Leoparda, brytyjskiego Challengera 2, francuskiego Leclerca czy izraelskiego Merkawa IV. Tylko pod jednym względem amerykański czołg wyróżnia się zdecydowanie – to cena. Koszt Abramsa – 8,5-10 mln dolarów – to dwu-, trzykrotnie drożej niż gdzie indziej.Polska zamówiła 250 czołgów M1A2 SEPv3 Abrams w ramach umowy zatwierdzonej 5 kwietnia 2022 roku (wcześniej zakupiono 116 Abramsów starszej wersji – M1A1FEP). Pierwsza partia M1A2 SEPv3 Abrams została dostarczona do Polski 18 stycznia 2025 roku. Po tzw. przeglądzie zerowym w Poznaniu amerykańskie czołgi dotarły 10 lipca 2025 r. do 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej. W sumie, w czterech transzach, do Polski dostarczono z USA w 2025 r. 117 Abramsów M1A2 SEPv3. W tym roku dotarło do Wesołej kolejne 29 czołgów. Czytaj także: Mniej tajemnic wokół SAFE. Wymowna grafika MON